Od miesiąca trwa konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, który rozpoczął się atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Walki zakłóciły ruch tankowców w cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku transportowym dla ropy naftowej. Przepływający tamtędy surowiec stanowi nawet 30% europejskiego zapotrzebowania na paliwo lotnicze. Przed dalszymi konsekwencjami konfliktu ostrzega Michael O’Leary, prezes linii lotniczych Ryanair, który podczas konferencji prasowej w Londynie zaznaczył, że jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie do końca kwietnia, mogą wystąpić poważne problemy z dostępnością paliwa już na początku czerwca. Linie lotnicze, w tym Ryanair, mogą być zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub odwoływania połączeń. Problemy z zaopatrzeniem w paliwo to także zmartwienie innych przewoźników. Carsten Spohr, prezes Lufthansy, wskazuje na pierwsze sygnały ostrzegawcze płynące z Azji. Spohr podkreślił, że ewentualne niedobory na rynku paliwowym najpierw zostaną odczute na lotniskach poza Europą. Obecnie niektóre porty lotnicze w Azji już ograniczają przyjmowanie dodatkowych lotów z uwagi na zmniejszoną dostępność paliwa. Linie, takie jak SAS czy Vietnam Airlines, musiały już odwołać część rejsów. Z kolei United Airlines, amerykański przewoźnik, podjął decyzję o ograniczeniu nierentownych połączeń, by zminimalizować straty wynikające z rosnących cen paliwa.








Dodaj komentarz