W Cieśninie Ormuz doszło do poważnej eskalacji konfliktu między Iranem a USA. W środę Iran ostrzelał trzy kontenerowce próbujące przepłynąć przez cieśninę, co potwierdziły brytyjskie media powołujące się na źródła w służbach bezpieczeństwa morskiego. Zaatakowano jednostki pod banderą Panamy i Liberii. Wkrótce irańska agencja Tasnim poinformowała o zajęciu dwóch statków, tłumacząc to „zakłócaniem porządku i bezpieczeństwa”. Te wydarzenia miały miejsce tuż po tym, jak USA zajęły irański tankowiec „Touska”, co ogłosił Donald Trump.
Zarówno Iran, jak i USA stosują teraz środki kinetyczne, co podkreślił w rozmowie z „Faktem” prof. Krzysztof Kubiak, ekspert ds. wojskowości. Według niego obie strony zadeklarowały stworzenie rejonów wzmożonego ryzyka, co już bezpośrednio wpływa na działalność ubezpieczeniową oraz handel morski w regionie.
Paraliż w cieśninie Ormuz nasila się. W lutym odnotowano masowe wypowiedzenia polis ubezpieczeniowych, a obecna sytuacja dodatkowo zwiększa ryzyko prowadzenia tam żeglugi, co skutkuje wzrostem stawek ubezpieczeniowych. Prof. Kubiak zauważa, że armatorzy coraz mniej chętnie kierują jednostki w te rejony, co związane jest z brakiem możliwości zapewnienia klientom bezpieczeństwa przez żadną ze stron konfliktu.
Złożoność sytuacji jest widoczna również w kontekście cen surowców energetycznych. Choć giełdy reagują emocjonalnie, to próby stworzenia alternatywnych szlaków eksportu ropy zdają się nie przynosić odpowiednich efektów. Szczególnie dotyczy to skroplonego gazu ziemnego, dla którego zaledwie kilka alternatywnych możliwości wywozu w ogóle istnieje.
Ekspert przewiduje, że globalne skutki mogą być długotrwałe. Może dojść do prób ponownego uregulowania statusu prawnego cieśniny Ormuz, lecz wymaga to zakończenia obecnego konfliktu zbrojnego. Ta sytuacja może prowadzić do zmian w międzynarodowym prawodawstwie morskim, a efekty będą oddziaływać daleko poza rejon Zatoki Perskiej.








Dodaj komentarz