Chiny importują z regionu Zatoki Perskiej ogromne ilości ropy naftowej, porównywalne do łącznej konsumpcji Indii, Japonii i Korei Południowej. W 2025 roku sprowadzano stamtąd około 5,4 mln baryłek dziennie, co stanowiło 40% importu przez cieśninę Ormuz. Chińskie zużycie to aż 16,4 mln baryłek dziennie, znacznie więcej niż na przykład w Polsce, gdzie dziennie zużywa się około 700 tys. baryłek.
Muyu Xu z Kpler zauważa, że chińskie dostawy ropy są podatne na skutki konfliktów na Bliskim Wschodzie. Import morski w marcu 2025 roku wyniósł ponad 10 mln baryłek dziennie, lecz większość ładunków załadowano przed rozpoczęciem wojny. Xu przewiduje w kwietniu gwałtowny spadek dostaw. W odpowiedzi na napięcia Pekin wprowadził zakaz eksportu paliw, by oszczędzać zapasy.
Chińska strategia bezpieczeństwa energetycznego jest znakomicie przemyślana. Kraj ten posiada rezerwy ropy, które mogą zastąpić import przez siedem miesięcy. Krajowa produkcja wzrosła do 4,3 mln baryłek dziennie, co stanowi 40% importu. Pekin dąży do zmniejszenia zależności od dostaw morskich, inwestując w alternatywne źródła, jak ropa z Rosji i Iranu.
Rozwijający się rynek pojazdów elektrycznych w Chinach dodatkowo zmniejsza zapotrzebowanie na importowaną ropę. Sprzedaż aut elektrycznych stanowiła połowę nowych pojazdów, co wyraźnie zmienia konsumpcję energii. W 2025 roku planuje się, że pojazdy elektryczne będą stanowić 20% sprzedaży nowych samochodów.
Chiny dywersyfikują także swoje źródła energii dzięki rozbudowanej sieci rurociągów. Zaopatrują kraj w ropę i gaz z Rosji, Azji Środkowej i Mjanmy, co pozwala na uniezależnienie się od cieśniny Ormuz. Mimo że import z Zatoki Perskiej wciąż odgrywa ważną rolę, Chiny dbają o to, by nie polegać na jednym dostawcy.
Podczas gdy Japonia kupuje większość ropy od Arabii Saudyjskiej, Chiny wybierają różnorodność. Importują z ośmiu różnych krajów, w tym dużo tańszej ropy z Rosji i Wenezueli, które ze względu na sankcje są niedostępne dla wielu nabywców.
W Europie, szczególnie w kontekście braku dostaw przez cieśninę Ormuz, rodzi to obawy o stabilność rynku paliw. Ceny oleju napędowego i paliwa lotniczego gwałtownie rosną. Polska jest dobrze przygotowana na kryzys, dzięki dywersyfikacji dostaw i zapasom trzymanym na czarną godzinę.
Leszek Wiwała z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego podkreśla, że Polska dysponuje rezerwami na ponad trzy miesiące, co przekracza standardy unijne. Mimo to, jednym z głównych problemów pozostaje rosnąca cena paliw.
W obliczu globalnych zawirowań energetycznych, chińska strategia pokazuje, jak skutecznie przygotować się na kryzys poprzez różnorodność dostaw i inwestycje w alternatywne źródła energii.








Dodaj komentarz