Słowa Donalda Trumpa na temat potencjalnego wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO wywołały burzliwe reakcje zarówno w kraju, jak i za granicą. W rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph”, były prezydent USA wyraził swoje zastrzeżenia wobec Sojuszu, nazywając go „papierowym tygrysem”. To stwierdzenie natychmiast spotkało się z krytyką, w tym ze strony jego własnej Partii Republikańskiej.
Senator Thom Tillis, republikanin, oraz demokratka Jeanne Shaheen, wystosowali wspólne oświadczenie, w którym przypomnieli znaczenie NATO. Podkreślili, że po atakach z 11 września Sojusz stanął ramię w ramię z USA, walcząc w Afganistanie. „Wycofanie się z NATO spełniłoby największe marzenia Putina i Xi, zagrażając amerykańskiemu bezpieczeństwu narodowemu” – napisali.
Wcześniej krytyczne uwagi pod adresem pomysłu Trumpa wyrażali także inni senatorowie, w tym Mitch McConnell i Chris Coons. Podkreślili oni, że ofiara żołnierzy NATO w Afganistanie i Iraku nie może zostać zapomniana.
Ostry ton Trumpa wobec NATO nie jest nowością, ponieważ w przeszłości także podważał znaczenie współpracy w Sojuszu. Niemniej jednak, jego obecne wypowiedzi wywołały niepokój w kontekście rosnących napięć międzynarodowych.
Inny prominentny polityk, Marco Rubio, również wyraził sceptycyzm co do relacji USA z NATO, szczególnie wobec braku wsparcia od sojuszników w konflikcie z Iranem. Rubio zasugerował, że może nastąpić ponowna ewaluacja tych stosunków.
Pomimo ostrych słów Trumpa, aktualne przepisy legislacyjne w USA uniemożliwiają prezydentowi jednostronne wycofanie się z NATO bez zgody Senatu. Mimo to pozostaje ryzyko osłabienia Sojuszu poprzez niewywiązywanie się z finansowych zobowiązań lub unikanie wdrażania kluczowych zobowiązań obronnych.
W świetle tych rozwinięć, obecne napięcia wokół NATO podkreślają znaczenie zjednoczenia i współpracy w ramach sojuszniczych, jako kluczowych dla globalnej stabilności i bezpieczeństwa.







