Napięta sytuacja w ZUS: Pracownicy protestują w centrali

Protest pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) przybiera na sile, a jego uczestnicy zdecydowali się na okupację centrali w Warszawie. Wiceminister Sebastian Gajewski, komentując sytuację, wskazał, że formalnie nie można mówić o strajku, ponieważ ten termin jest precyzyjnie zdefiniowany w ustawie o związkach zawodowych. Podkreślił, że obecne działania to protest pracowniczy.

Gajewski przyznaje, że tegoroczne negocjacje płacowe są wyjątkowo trudne i pełne napięć. Rozmowy między zarządem ZUS a związkowcami przeciągają się, sięgając do późnych godzin nocnych. Minister zaznaczył, że choć polityka wynagrodzeń w ZUS jest regulowana układem zbiorowym pracy, wiele decyzji wymaga zgody ministra finansów.

Protest, który rozpoczął się w środę, zaostrzył się z powodu braku postępów w negocjacjach płacowych. Anna Sudoł z NSZZ „Solidarność” w ZUS wyraźnie wskazała na rosnącą frustrację pracowników wobec warunków pracy i płacy. Uczestniczy w nim kilkadziesiąt osób, z których część zdecydowała się nocować w budynku. Podstawowym żądaniem jest zwiększenie wynagrodzeń – związki zawodowe chcą podwyżek o średnio 1200 zł brutto na pracownika. Propozycje pracodawcy są znacznie skromniejsze, oferując podwyżki sięgające jedynie do 200 zł zasadniczej pensji.

Protest ma także szerszy zasięg – pracownicy innych oddziałów ZUS w kraju symbolicznie wspierają akcję, wychodząc przed budynki w trakcie przerw. Związkowcy deklarują, że pozostaną w centrali do czasu uzyskania satysfakcjonującego porozumienia, które uwzględnia konkretne decyzje dotyczące wynagrodzeń.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*