3 kwietnia 2026 r. wygasa rozporządzenie unijne, które do tej pory pozwalało platformom internetowym na dobrowolne wykrywanie i zgłaszanie materiałów związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci (CSAM). Mimo propozycji jego przedłużenia, Parlament Europejski odrzucił nowelizację, co wywołało falę krytyki ze strony ekspertów zajmujących się ochroną dzieci. Dr Konrad Ciesiołkiewicz, wiceprzewodniczący Państwowej Komisji ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich, podkreśla, że decyzja ta może mieć katastrofalne skutki dla walki z przemocą seksualną w sieci. Jego zdaniem, zaniechanie to wynika z populistycznej argumentacji o wolności cyfrowej, która nie odpowiada rzeczywistości, ponieważ naraża szczególnie wrażliwe grupy społeczne, takie jak dzieci i młodzież, na niebezpieczeństwo. Zamiast ochrony, zbliżamy się do legitymizacji komunikatorów jako narzędzi przestępczych. Obecne szyfrowanie i poczucie bezkarności sprawiają, że stają się one przydatne w działaniach niezgodnych z prawem. Model działania sprawców opiera się na początkowej interakcji na platformach społecznościowych, a następnie przechodzeniu na zaszyfrowane komunikatory, gdzie dochodzi do przestępstw. Dr Ciesiołkiewicz zauważa, że niezbędne są regulacje, które umożliwią skuteczne wykrywanie treści CSAM, w tym wykorzystanie technologii haszowania. Wymaga to jednak otwartego dialogu pomiędzy specjalistami z różnych dziedzin. To, co jest postrzegane jako naruszenie prywatności, może w rzeczywistości przyczynić się do ochrony najbardziej bezbronnych. Wciąż istnieje szansa na wprowadzenie europejskiego systemu przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci online z planowanym Centrum Europejskim, które zbierałoby zgłoszenia od platform. Jednak sukces tego przedsięwzięcia zależy od współpracy i dialogu na poziomie unijnym.








Dodaj komentarz