Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła część postępowania dotyczącego tzw. „zamachu stanu”, uznając, że nie doszło do wywierania nacisków na Państwową Komisję Wyborczą (PKW). Zawiadomienie w tej sprawie złożył prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, podejrzewając, że rządowy dokument z grudnia 2024 roku miał na celu wpływanie na decyzje PKW.
Śledczy, po zbadaniu sprawy, oświadczyli, że uchwała rządu, która według zawiadomienia Święczkowskiego, miała podżegać do nieprzestrzegania wyroków Sądu Najwyższego, nie wiązała PKW. Tym samym prokuratura stwierdziła brak przesłanek do prowadzenia dalej tego wątku.
Wszystko zaczęło się 5 lutego 2025 roku, kiedy to prezes Święczkowski zgłosił do prokuratury podejrzenie, że najwyżsi urzędnicy, w tym członkowie rządu, działać mieli w zorganizowanej grupie przestępczej, próbując dokonać zamachu stanu. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej, Anna Adamiak, zaznaczyła jednak, że korespondencja z Trybunałem była prywatną inicjatywą prokuratora Michała Ostrowskiego.
Piotr Skiba, prokurator prowadzący sprawę, przekazał dziennikarzom, że postanowienie o umorzeniu jest nieprawomocne i Trybunał Konstytucyjny ma prawo do złożenia zażalenia na tę decyzję. Trybunał do tej pory nie potwierdził, czy zamierza skorzystać z tej możliwości.
Według prezesa Święczkowskiego, uchwała przyjęta przez Radę Ministrów dążyła do wywarcia presji na PKW, aby ta nie uwzględniała wyroków Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Prokuratura jednak uznała, że uchwała miała jedynie charakter wskazówki, nie stanowiąc formalnego zobowiązania dla PKW.
Decyzja prokuratury odnośnie zamknięcia tego wątku śledztwa może mieć znaczący wpływ na narodową scenę polityczną. Wydarzenia te wpisują się w trwające dyskusje na temat niezawisłości sądów oraz relacji między organami władzy w Polsce. Od umiarkowanej reakcji Trybunału zależy, czy sprawa powróci na wokandę sądu wyższej instancji, czy zostanie definitywnie zakończona.








Dodaj komentarz