Dariusz P., 53-letni mieszkaniec Jastrzębia-Ruptawy, 13 lat temu dokonał zbrodni, która wstrząsnęła całą Polską. W nocy z 9 na 10 maja 2013 roku mężczyzna podpalił swój dom, w wyniku czego zginęła jego żona Joanna oraz czworo dzieci: Justyna, Małgorzata, Marcin i Agnieszka. Ocalał jedynie 17-letni syn Wojciech. Śledczy szybko ustalili, że motywem tej tragedii były problemy finansowe Dariusza P., który zadłużony na 3,5 miliona złotych ubezpieczył rodzinę na wypadek pożaru z zastrzeżeniem podwójnej wypłaty w razie śmierci bliskich.
Z relacji śledczych wynika, że Dariusz P. planując ten czyn, zabezpieczył wartościowe rzeczy, jak dokumenty czy sprzęt elektroniczny, a następnie podpalił dom w kilku miejscach. Osób zgromadzonych wewnątrz nie pozostawił z szansą na ucieczkę, blokując okna i zamykając drzwi.
Wśród opinii publicznej Dariusz P. starał się prezentować obraz człowieka rozpaczonego, który stracił rodzinę w wyniku tragicznego „wypadku”. Symulował również chorobę psychiczną, twierdząc, że nie działał pod własnym wpływem, lecz ktoś nim kierował. Żaden z tych zabiegów nie przekonał jednak sądu, który w 2018 roku skazał go na dożywocie z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 35 latach.
Matka skazanego, 75-letnia Urszula P., wciąż wierzy w niewinność swojego syna. Mimo braku dowodów na jej racje, jako matka nie potrafi przestać wierzyć, że jej dziecko jest niewinne. Jak sama mówi, utrzymuje z nim kontakt telefoniczny, chociaż ze względu na stan zdrowia nie odwiedza go w zakładzie karnym. Nie ukrywa jednak, że wspomnienia o zmarłych wnukach i stracie syna są dla niej niezmiernie bolesne.
Obecnie, jedyny ocalały członek rodziny, Wojciech, żyje z dala od miejsca tragedii. Ożenił się i nie chce wracać do domu, w którym zginęła jego rodzina. Urszula P. pozostaje jednak pełna nadziei na kontakt ze swoją ocaloną cząstką, dziękując, że Wojciech ocalał z pożaru.
Mimo przemijającego czasu, dom w Ruptawie, gdzie doszło do tragedii, wciąż stoi pusty i zaniedbany. Jego przyszłość pozostaje niepewna, a okoliczni mieszkańcy wspominają dramatyczne wydarzenia, które tam miały miejsce.
Sprawa Dariusza P. pozostaje jednym z najbardziej przerażających przykładów zbrodni w historii Polski, budząc emocje i kontrowersje mimo lat, które minęły od tamtych wydarzeń.








Dodaj komentarz