Lewica ogłosiła, że zbojkotuje organizowany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) marsz ku czci tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki. Anna Maria Żukowska, partyjna współpracowniczka zmarłego, poinformowała w mediach społecznościowych, że wydarzenie to traktuje jako próbę promowania się na śmierci posła, a nie jako autentyczne upamiętnienie jego osoby. „Nie ma zgody na Litewka Washing” – napisała Żukowska, akcentując brak akceptacji dla takich działań.
Marsz ku pamięci Litewki został ogłoszony przez Konrada Kuźmińskiego, prezesa DIOZ, który do jego organizacji wyznaczył datę 26 kwietnia. Mimo zapowiedzi marszu, otaczają go kontrowersje związane z wcześniejszą działalnością DIOZ. W opublikowanym w marcu reportażu Kanału Zero, redaktorzy oskarżyli inspektorat o nieuczciwości, w tym kradzież zwierząt i manipulacje finansowe. Zarzuty wobec DIOZ obejmowały także wywoływanie internetowych linczów na sygnalistach, mimo że jego liderzy często pojawiali się z celebrytami i politykami.
Autor wspomnianego reportażu, Konrad Krasuski, wyraził swoje oburzenie planami organizacji marszu, podkreślając, że miał umówione spotkanie z Łukaszem Litewką, które miało mieć miejsce wkrótce. „Wielka szkoda człowieka” – napisał dziennikarz na portalu społecznościowym.
Łukasz Litewka, poseł znany z zaangażowania w pomoc potrzebującym i zwierzętom, zginął w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Policja podała, że 57-letni kierowca samochodu z nieznanych przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu, uderzając w Litewkę, który poruszał się rowerem. Kondolencje po śmierci posła złożyli przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych, w tym najważniejsi liderzy państwa.
Decyzja Lewicy o bojkocie marszu i kontrowersje związane z DIOZ pokazują, jak napięta może być atmosfera wokół działań podejmowanych na rzecz upamiętnienia zmarłego posła. Wydarzenie to rodzi kolejne pytania o granice medialnego i publicznego wykorzystywania tragicznych okoliczności do promowania poszczególnych organizacji.








Dodaj komentarz