Departament Skarbu USA zdecydował o wydaniu nowej licencji, która tymczasowo wyłącza spod sankcji rosyjską ropę naftową już załadowaną na tankowce. Według decyzji Waszyngtonu transporty będą mogły być realizowane jeszcze przez miesiąc, co oznacza, że restrykcje dotyczące tej surowcowej transakcji ponownie wejdą w życie dopiero po 16 maja. Jest to druga taka decyzja Stanów Zjednoczonych od początku wojny z Iranem, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, że dodatkowych zwolnień nie będzie.
Decyzję tę skomentował Kiryłł Dmitrijew, specjalny wysłannik prezydenta Rosji Władimira Putina, który podkreślił, że „rosyjska ropa i gaz odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu stabilności światowej gospodarki”. Zwrócił też uwagę, że według niego przedłużenie licencji wywoła niepokój w Europie. Dmitrijew skrytykował również zachodnie sankcje, nazywając je nieskutecznymi i szkodliwymi.
Na decyzję o złagodzeniu sankcji wpływ miała sytuacja na rynkach energetycznych, która dramatycznie pogorszyła się w związku z kryzysem w Zatoce Perskiej. Iran zablokował cieśninę Ormuz, co spowodowało znaczny spadek eksportu ropy na całym świecie i wzrost cen powyżej 100 dolarów za baryłkę. W wyniku tego kryzysu Rosja korzysta z wysokich cen ropy, co pozytywnie wpływa na jej budżet. Średnia cena rosyjskiej ropy Urals wzrosła do 77 dolarów za baryłkę, przekraczając założony w rosyjskim budżecie poziom 59 dolarów.
Obecna sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej znacznie odciąga uwagę międzynarodowej opinii publicznej od trwającego konfliktu na Ukrainie. Wojna ta, będąca największym konfliktem zbrojnym w Europie od zakończenia II wojny światowej, utrzymuje się od lutego 2022 roku i wciąż nie widać znaków jej rychłego zakończenia.








Dodaj komentarz