Przed Sądem Rejonowym w Kłodzku zgromadziła się liczna grupa osób, które wyrażały wsparcie dla 27-letniego Borysa B., podejrzanego o zastrzelenie 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej. Decyzję o tymczasowym areszcie wydano w poniedziałek, 13 kwietnia, co wywołało publiczne manifestacje.
Zgromadzony tłum wyraźnie skandował imię mężczyzny, a wyrażana solidarność często manifestowana była oklaskami. Według mieszkańców, wiele osób uważa, że Borys B. działał w obronie własnej. — Jeżeli by się nie obronił, mógłby sam stać się ofiarą — twierdzi jeden ze świadków w rozmowie z Radiem Wrocław.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura, która uzyskała szczegółowe dane dotyczące zdarzenia z 10 kwietnia. Jak poinformował prokurator Mariusz Pindera, incydent miał dwa etapy — najpierw doszło do sprzeczki, po której strony się rozeszły. Wkrótce Borys B. wrócił na miejsce z bronią. Śledczy donoszą, że użyty karabinek to AR-15 kalibru 5,56 mm, a ofiara otrzymała pięć ran postrzałowych.
Mimo ciężkich zarzutów zabójstwa z zamiarem bezpośrednim, Borys B. nie przyznaje się do winy, twierdząc, że jego działanie było samoobroną. W sprawie wypowiedziała się także rodzina Borysa B., gdzie ojciec chrzestny wyraził opinię o bezzasadności zarzutów, podkreślając profesjonalizm podejrzanego jako instruktora strzelectwa.
Równolegle, w sieci ruszyła zbiórka na pomoc prawną dla Borysa B., która spotkała się z dużym zainteresowaniem. W krótkim czasie zebrano ponad 340 tys. zł. Inicjatorzy zbiórki podkreślają, że mężczyzna potrzebuje wsparcia w walce o sprawiedliwość.
Prokuratura bada także inne incydenty, które mogły mieć miejsce wcześniej, lecz zostały wyłączone do odrębnego postępowania. Tymczasowe aresztowanie potrwa dwa miesiące, co dodatkowo podgrzewa społeczne emocje wśród lokalnej społeczności, która domaga się wyklarowania okoliczności tragedii.








Dodaj komentarz