Stany Zjednoczone ogłosiły blokadę irańskich portów morskich w Zatoce Omańskiej i Zatoce Perskiej, która rozpocznie się 13 kwietnia. Informację tę podało Dowództwo Centralne USA, odpowiedzialne za operacje wojskowe na Bliskim Wschodzie. Blokada dotyczy wszystkich statków zawijających do irańskich portów oraz opuszczających je. Wyjątek stanowią jednostki wypływające z portów nieirańskich.
Decyzja o blokadzie jest kolejnym krokiem w narastającej konfrontacji na Bliskim Wschodzie, której początki sięgają amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran z 28 lutego. W odpowiedzi Iran zablokował Cieśninę Ormuz dla statków amerykańskich i izraelskich oraz ich sojuszników. Choć 8 kwietnia ogłoszono zawieszenie broni, porozumienie nie weszło w życie z powodu dalszych ataków Izraela na Liban.
Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Iran starają się utrzymać kontrolę nad Cieśniną Ormuz, która jest kluczowym szlakiem dla globalnych dostaw ropy i gazu skroplonego. Przed wojną przez cieśninę transportowano około 20% morskich dostaw ropy oraz 30% LNG. Obecna sytuacja doprowadziła do wzrostu cen ropy i zakłócenia handlu morskiego.
Podczas ostatnich rozmów pokojowych w Islamabadzie nie doszło do porozumienia, głównie z powodu sporu o przyszłość Cieśniny Ormuz. Iran domaga się zachowania swojej kontroli, podczas gdy USA żądają jej pełnego otwarcia. Negocjacje zakończyły się fiaskiem po 21 godzinach rozmów.
Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer, oświadczył, że jego kraj nie przyłączy się do blokady Cieśniny Ormuz, podkreślając, że nie chce angażować się w konflikt zbrojny. Mimo wcześniejszych zapowiedzi Trumpa o wysłaniu brytyjskich okrętów w rejon blokady, Londyn postanowił unikać eskalacji konfliktu.
Iran odpowiedział na działania USA, ostrzegając, że żadna z morskich dróg w regionie nie będzie bezpieczna, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na dalsze działania wojenne. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zapewnia, że jest przygotowany do kontrolowania ruchu w Cieśninie Ormuz, a irański parlament przestrzega przed dalszą eskalacją.
Blokada ma na celu wywarcie presji ekonomicznej na Iran, którego gospodarka opiera się w dużej mierze na sprzedaży ropy. Już teraz działania USA przyczyniły się do wzrostu cen ropy Brent o 7%, do poziomu 102 dolarów za baryłkę, co jest znaczącym wzrostem w porównaniu z cenami sprzed wojny.








Dodaj komentarz