Znany polski lektor, Jarosław Łukomski, uczestniczy obecnie w procesie prawnym, który może mieć istotne znaczenie dla całej branży lektorskiej. Sprawa dotyczy nieuprawnionego korzystania z głosów lektorów, które mogą być generowane przy użyciu technologii sztucznej inteligencji. Jak zauważa Łukomski, wykorzystanie tego typu technologii bez zgody właściciela głosu można określić mianem kradzieży, co – jak zapewnia lektor – ma zostać rozstrzygnięte na drodze sądowej.
Na czwartej rozprawie, która odbyła się 21 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Warszawie, nie pojawił się kluczowy świadek z powodu problemów zdrowotnych, co skutkowało przesunięciem kolejnego terminu na listopad. Wydarzenie to podkreśla złożoność sytuacji oraz presję, jaką odczuwają profesjonaliści w obliczu postępu technicznego, który może zagrozić ich przyszłości zawodowej.
Łukomski podkreśla, że dopóki nie ustanowi się odpowiednich precedensów prawnych, praca lektorów będzie zagrożona. Problemem, który muszą rozwiązać zarówno twórcy, jak i emitenci, jest brak systemowych rozwiązań dotyczących materiałów generowanych przez AI. Lektor proponuje wprowadzenie mechanizmów filtrujących treści trafiające do mediów i internetu oraz jednoznaczne oznaczanie tych, które zostały stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji bądź wprowadzenie ograniczeń, które chroniłyby pracę artystów.
W obliczu szybko rozwijającej się technologii, kwestia ochrony praw autorskich oraz ustalania zasad współistnienia ludzi i maszyn w przestrzeni twórczej nabiera coraz większego znaczenia. Postulowane przez Łukomskiego regulacje mogłyby zapewnić ochronę twórczości, co jest konieczne, aby uniknąć deprecjacji wartości pracy ludzkiej w obliczu sztucznej inteligencji.








Dodaj komentarz