Minister spraw zagranicznych Litwy, Kestutis Budrys, podkreślił konieczność konkretnych działań wspierających Ukrainę, zaznaczając, że narzędzia do zatrzymania rosyjskiej agresji są dostępne, lecz nie są w pełni wykorzystywane. Według Budrysa, brak zdecydowanych działań ze strony sojuszników stanowi jasny sygnał dla Rosji do kontynuacji wojny.
Jego wypowiedź miała miejsce po jednym z najbardziej brutalnych ataków, jaki Ukraina doświadczyła w ostatnich latach. Rosyjskie siły zaatakowały Kijów, Dniepr, Charków, Kropywnycki, Sumy oraz obwód chmielnicki, wykorzystując setki dronów i rakiet.
Minister Budrys wyraził opinię, że kontynuowanie zbrodni wojennych przez Rosję nie jest przejawem siły, lecz desperacji. „To nie siła, lecz ukryty znak słabości przeciwnika” — ocenił. W obliczu brutalności działań Rosji trudno znaleźć właściwe słowa, by wyrazić oburzenie i smutek, podkreślił jednak, że Ukraina bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje konkretnych czynów, a nie deklaracji wsparcia.
Litwa wielokrotnie apelowała o większe zaangażowanie międzynarodowej społeczności w konflikcie w Ukrainie. Zdaniem wielu ekspertów, obecne formy pomocy są niewystarczające, a reakcja na agresję Rosji wymaga natychmiastowego wzmocnienia wysiłków dyplomatycznych oraz pomocowych.
W międzynarodowych kuluarach rośnie presja na kraje zachodnie, by zacieśnić współpracę z Ukrainą i zwiększyć wsparcie militarno-techniczne. Zapewnienie Ukrainie pełnego wsparcia i użycie dostępnych narzędzi do obrony jej terytorium może być kluczowe dla zmiany biegu konfliktu. Tymczasem działania Rosji spotykają się z coraz większym potępieniem na całym świecie, jednak analitycy twierdzą, że same słowa nie wystarczą do zmiany dynamiki wojny.








Dodaj komentarz