W czwartek rano dwa drony rozbiły się we wschodniej Łotwie, z czego jeden uderzył w skład ropy naftowej w Rzeżycy, oddalonej o około 40 km od granicy z Rosją. Według łotewskiej agencji prasowej LETA, na którą powołała się Polska Agencja Prasowa, uszkodzeniu uległy cztery puste zbiorniki na ropę. Po zajściu służby niezwłocznie rozpoczęły schładzanie jednego ze zbiorników pomimo braku pożaru.
W odpowiedzi na incydent, władze zdecydowały o odwołaniu zajęć we wszystkich szkołach i przedszkolach w Rzeżycy oraz pobliskiej Lucynie. W Balvi lekcje odbywały się zdalnie. Mieszkańcy otrzymali SMS-owe alerty informujące o potencjalnym zagrożeniu w przestrzeni powietrznej.
Minister obrony Łotwy, Andris Spruds, stwierdził, że drony prawdopodobnie zostały wystrzelone przez Ukrainę z zamiarem uderzenia w cele w Rosji. Jak poinformował, na miejsce upadku skierowano myśliwce z misji NATO Baltic Air Policing. Szef łotewskiego MON podkreślił, że zagrożenie już minęło. W rozmowie z publicznym nadawcą LSM Spruds zaznaczył, iż Ukraina ma pełne prawo do obrony i ataków na cele znajdujące się na terytorium Rosji.
Pod koniec marca Litwa, Łotwa i Estonia wydały wspólne oświadczenie dotyczące ukraińskich dronów, które naruszyły przestrzeń państw bałtyckich. Państwa te wyraziły solidarność z Ukrainą w jej walce z rosyjską agresją i zwróciły uwagę na konieczność wzmocnienia obrony powietrznej na wschodniej flance NATO.
Ministrowie podkreślili, że ich kraje przywiązują dużą wagę do rozwoju systemów obrony powietrznej. „Ostatnie incydenty, wywołane agresją Rosji na Ukrainę, ukazują potrzebę dalszego wzmacniania wielowarstwowej obrony powietrznej” – czytamy w oświadczeniu.








Dodaj komentarz