W programie „Bez trybu” emitowanym przez Telewizję Polską doszło do prezentacji materiału, który wywołał spore kontrowersje w kręgach politycznych i medialnych. Na nagraniu widzimy posła PiS Andrzeja Adamczyka, który bez zgody filmował dziennikarkę Justynę Dobrosz-Oracz. Materiał pokazuje, jak poseł, używając telefonu komórkowego, rejestruje dziennikarkę od tyłu, komentując przy tym jej strój.
W wideo Adamczyk stwierdza, że zamierza pokazać nagranie żonie, jako przykład aktualnej mody. Towarzyszące mu osoby pytały, czy również fotografuje szpilki, co wywołało śmiech obecnych.
Justyna Dobrosz-Oracz jeszcze w trakcie programu wyraziła swoje zaniepokojenie całym zajściem. Zaznaczyła, że takie zachowanie odbierane jest przez nią jako przejaw braku podstawowej kultury i że nie mogła milczeć na ten temat. Podkreśliła, że wyłaniający się obraz polityki staje się dla niej coraz bardziej przygnębiający.
Dziennikarka w rozmowie z serwisem Plejada przyznała, że Adamczyk zadzwonił do niej z przeprosinami, jednak tłumaczenia, jakie przedstawił, były „mętne” i nieprzekonujące. Poseł miał twierdzić, że zrobił jedynie dwa zdjęcia.
Portal próbował uzyskać komentarz od biura prasowego Prawa i Sprawiedliwości, jednak nie otrzymał odpowiedzi w tej sprawie. Sytuacja ta spotkała się z szerokim echem, wywołując debatę na temat granic prywatności i zachowania godnego posłów w miejscach publicznych.








Dodaj komentarz