Ostatnie głosowanie w Sejmie nad prezydenckim wetem do ustawy o rynku kryptoaktywów przyciągnęło uwagę wielu zainteresowanych. Ustawa, przyjęta 7 listopada 2025 roku, miała na celu regulację działalności w zakresie kryptoaktywów i wprowadzenie nadzoru KNF oraz odpowiedzialności cywilnej. Jednak jej rzeczywiste działanie i wpływ na rynek pozostają przedmiotem ożywionej debaty.
Premier Donald Tusk podczas swojego wystąpienia w Sejmie wskazał, że ustawa bardziej koncentruje się na zapewnieniu ścisłego nadzoru niż na ochronie konsumentów. Zaledwie kilka jej przepisów dotyczyło bezpośrednio praw klientów, co wyraźnie różni się od innych regulacji, takich jak ustawy o usługach płatniczych czy kredytach konsumenckich, które szczegółowo określają prawa konsumentów.
Zasadniczo ustawa adresowana była do podmiotów rynkowych, takich jak dostawcy usług i emitenci tokenów, a nie do klientów detalicznych. Artykuły ustawy nie określały szczegółowo praw klientów ani standardów umów, co oznacza, że ochrona konsumenta była mocno ograniczona i sprowadzona do publicznego nadzoru.
Nieefektywność tej ochrony stała się szczególnie widoczna w kontekście tzw. okresu przejściowego, w którym podmioty z dotychczasowego rejestru mogły nadal działać według starych zasad. W praktyce oznaczało to, że klienci przez dłuższy czas nie mieli dostępu do nowowyznaczonego mechanizmu nadzoru i ochrony.
Ponadto, uwagi premiera Tuska skierowane były również ku znaczeniu ochrony inwestorów, szczególnie w kontekście takich podmiotów jak Zondacrypto, które działają na podstawie licencji z innych krajów, co powoduje ograniczenia dla polskiego nadzoru. Mimo że ustawa umożliwiała publikowanie ostrzeżeń i prowadzenie rejestru nielegalnych domen, jej skuteczność opierała się na świadomości inwestorów, co w dużej mierze pozostaje niepewne.
Kluczową uwagą był brak mechanizmu gwarancyjnego podobnego do tego funkcjonującego w sektorze bankowym. Tusk podkreślał, że bez stworzenia funduszu gwarancyjnego, zabezpieczenia indywidualnych inwestycji będą raczej iluzoryczne. W obecnym kształcie ustawa koncentrowała się na architekturze nadzorczej i sankcjach, nie zapewniając rzeczywistych mechanizmów prewencji.
Podsumowując, ustawa jako pierwszy krok ku regulacji rynku kryptoaktywów budziła nadzieje, ale także wiele zastrzeżeń co do skuteczności ochrony konsumentów i bezpieczeństwa inwestycji. Ostatecznie, bez dodatkowych zabezpieczeń, pełna ochrona inwestorów nadal pozostaje nieosiągnięta.








Dodaj komentarz