Nad Pauliną Hennig-Kloską, minister klimatu i środowiska z ramienia Polski 2050, zawisły ciemne chmury. 27 marca do Sejmu trafił wniosek o odwołanie jej z funkcji ministra, poparty przez około 100 posłów, w tym z Konfederacji oraz Prawa i Sprawiedliwości. Hennig-Kloska objęła stanowisko z rekomendacji Polski 2050, lecz po wyborach wewnętrznych, które przegrała z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, opuściła szeregi partii.
Premier Donald Tusk ostrzegł, że głosowanie nad wotum nieufności będzie testem lojalności koalicyjnej. Oświadczył: „Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy”. Na te słowa szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odpowiedziała, że „język ultimatum to łamanie umowy koalicyjnej”. Mimo to, źródła podają, iż kilku posłów Polski 2050 rozważa głosowanie za odwołaniem Hennig-Kloski.
W kontekście zbliżającego się głosowania, posłowie Adam Luboński i Bartosz Romowicz przeprowadzili kontrolę poselską w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, domagając się dokumentów dotyczących działań resortu w ich okręgach wyborczych. Atmosfera spotkania była kulturalna, jak poinformowano z obu stron.
Tymczasem Paweł Śliz z Polski 2050 zaprosił minister Klimatu na posiedzenie klubu, oczekując odpowiedzi na kluczowe pytania związane z programem „Czyste Powietrze”, systemem kaucyjnym i decyzjami w Banku Ochrony Środowiska. Podobną inicjatywę zaproponowało Polskie Stronnictwo Ludowe, które zamierza zapoznać się z opiniami Hennig-Kloski na temat zarządzania łowiectwem i lasami państwowymi.
Tło tej politycznej gry stanowi kruszenie się dotychczasowej jedności koalicyjnej, co może mieć poważne konsekwencje dla przyszłości rządu i partii koalicyjnych. Spotkanie sejmowe w dniach 28-30 kwietnia może okazać się kluczowym momentem dla koalicji, zaważającym na jej trwałości i dalszym kierunku politycznym.








Dodaj komentarz