Na wschodzie Węgier, niedaleko miejscowości Mezokeresztes, doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru. W nocy z soboty na niedzielę zginęło co najmniej 12 Polaków, a siedmioro pasażerów jest w stanie bardzo ciężkim. To kolejna katastrofa, która przypomina inne, podobne wypadki z udziałem polskich pojazdów zagranicą od 2001 roku.
Wypadki z udziałem polskich autokarów były częstym tematem nagłówków. W 2022 roku 12 osób zginęło, a 32 zostały ranne, gdy autokar wiozący pielgrzymów do Medjugorje wpadł do rowu na autostradzie A4, na północ od Zagrzebia.
Podobne tragedie miały miejsce w przeszłości, na przykład w 2017 roku w Serbii zginęła jedna osoba, a 25 zostało rannych, gdy autokar wracający z Grecji wypadł z drogi. W 2014 roku pod Dreznem doszło do kolizji z ukraińskim autokarem, która przyniosła śmierć 11 osób.
Wydarzenia z 2012 roku są również wstrząsające: w Alzacji zginęły dwie osoby, a ponad 40 odniosło obrażenia. Inny autokar, również w 2012 roku, przewrócił się w Serbii, co spowodowało śmierć trzech serbskich policjantów.
Dla porównania, w 2011 roku w Niemczech 28 osób zostało rannych, gdy autokar najechał na ciężarówkę, a 20 uczniów z Polski zostało rannych w Rumunii po zderzeniu z tirem.
Polskie autokary miały w przeszłości wiele incydentów w różnych częściach Europy. W 2010 roku doszło do dwóch poważnych wypadków w Niemczech, z 14 osobami zabitymi pod Berlinem i wieloma rannymi pod Poczdamem.
Wcześniejsze tragedie, takie jak ta z 2007 roku we francuskich Alpach, gdzie zginęło 26 osób, pozostają w pamięci wielu Polaków jako jedne z najtragiczniejszych. W takich wypadkach warto zauważyć, że wspólny mianownik pozostaje ten sam: brawura, nieuwaga i często złe warunki drogowe.
Każdy z tych wypadków podkreśla znaczenie bezpieczeństwa podróży i konieczność stałego monitorowania i doskonalenia standardów w transporcie pasażerskim. Jest to kluczowe, aby zapewnić najwyższy poziom ochrony dla podróżujących, co stanowi priorytet dla polskich i międzynarodowych organizacji transportowych.








Dodaj komentarz