Prezydent USA Donald Trump ogłosił wysłanie do Polski dodatkowych 5000 żołnierzy. To decyzja, która jak każda inna wypowiedź Trumpa, rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi. Inicjatywa ta została kuriozalnie uzasadniona zwycięstwem wyborczym Karola Nawrockiego sprzed roku, co budzi wątpliwości wśród ekspertów od polityki międzynarodowej.
Warto przypomnieć, że na początku maja Trump zapowiedział wycofanie 5000 Amerykanów z Niemiec, co motywował krytyczną oceną operacji irańskiej przez niemieckiego kanclerza. Takie nagłe zmiany polityki mogą mieć poważne konsekwencje strategiczne, zwłaszcza w kontekście braku wsparcia dla Ukrainy, która od półtora roku nie otrzymuje pomocy od USA.
Niebezpieczeństwo związane z nieprzewidywalnością decyzji Trumpa odczuwa również NATO. Sekretarz stanu Marco Rubio już podważał sens istnienia Sojuszu, co prowadzi do spekulacji o przyszłości więzi transatlantyckich. „The Economist” sugeruje, że Europa powinna przygotować się na możliwość rozpadu NATO i rozważyć rozwój własnych sił obronnych oraz zawarcie porozumień z innymi europejskimi mocarstwami.
Polska, przewidując te zmiany, już angażuje się w rozwijanie współpracy militarnej z Francją, Wielką Brytanią i Niemcami. Wzmacnianie europejskiego filaru NATO mogłoby prowadzić do powstania niezależnego europejskiego sojuszu obronnego. Jednakże istnieje również ryzyko równie drastycznego rozwodu z USA.
Europa nadal potrzebuje kilku lat, by uniezależnić się od amerykańskich systemów obrony, lecz już poczyniła znaczące postępy, angażując się w ambitne programy zbrojeniowe, co dotyczy szczególnie Niemiec. Osiągnięto również samodzielność w ratowaniu ukraińskiej państwowości, wykorzystując rosyjską defensywę na froncie.
Europa posiada teraz niepowtarzalną okazję na zwiększenie swojej obronności i niezależności. Ukierunkowana współpraca oraz inwestycje mogą zagwarantować jej bezpieczeństwo bez konieczności polegania na kaprysach amerykańskiego przywództwa.








Dodaj komentarz