Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, ponownie stoi w centrum krytyki po swoich kontrowersyjnych komentarzach. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski zasugerował, że samorządy mogłyby odkupywać niechciane domy i udostępniać je m.in. repatriantom. Wypowiedzi te spotkały się z dużym oporem i zarzutami manipulacji.
Wiceminister funduszy i rozwoju regionalnego Jan Szyszko stwierdził, że propozycje Czarnka nie rozwiązują problemów na rynku mieszkaniowym. Kacper Płażyński, poseł PiS, zarzuca, że wypowiedzi są wyciągane z kontekstu. Rzecznik PiS Mateusz Kurzejewski dodaje, iż słowa kandydata są manipulowane, nawiązując do wcześniejszych ataków na innych polityków partii.
Czarnek zasugerował, że z powodu sytuacji demograficznej wiele domów stoi pustych. Jego zdaniem można by je przejąć mocą ustawy i wykorzystać jako miejsca dla repatriantów. Pomysły te wywołały oburzenie i krytykę w mediach społecznościowych, które określają je jako „interwencyjny skup nieruchomości”.
Publicysta WP Jakub Majmurek uznał propozycję za „najgłupszą z PiS”, wskazując, że kupowanie domów w mało atrakcyjnych miejscach nie przyciągnie reemigrantów. Estera Flieger z „Rzeczpospolitej” ironizowała, że krytycy po prostu nie rozumieją genialności tych pomysłów.
Część polityków PiS zaczyna się dystansować od Czarnka, preferując potencjalnie Mateusza Morawieckiego jako kandydata na premiera. Mimo to większość pozostaje lojalna, podkreślając konieczność wspierania go, niezależnie od jego kontrowersyjnych wypowiedzi.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, w PiS panuje nakaz obrony Czarnka. Opozycja natomiast stale atakuje jego propozycje, wskazując, że są one wyciągane z kontekstu i niesprawiedliwie krytykowane.
Na ten moment nie jest jasne, jak te propozycje wpłyną na politykę mieszkaniową w Polsce. Niemniej, konflikt wokół nich pokazuje napięcie i podziały wewnątrz partii, a także zewnętrzne naciski na kandydata na premiera.








Dodaj komentarz