Każdy pracownik ma prawo do corocznego, nieprzerwanego i płatnego urlopu wypoczynkowego. Jego wymiar uzależniony jest od stażu pracy. Osoba nowo zatrudniona może korzystać z urlopu proporcjonalnie do przepracowanych miesięcy, gdzie każdy miesiąc uprawnia do 1/12 rocznego wymiaru. Wliczane są także poprzednie okresy zatrudnienia i nauki, choć tylko jeden okres nauki jest uwzględniany. Pracownik z dwuletnim stażem, posiadający dyplom licencjata, może od razu cieszyć się 26 dniami wolnymi.
Urlop powinien być zaplanowany i może zostać podzielony, przy czym jedna część musi trwać minimum 14 dni kalendarzowych. Niewykorzystany urlop przechodzi na kolejny rok i należy go wykorzystać do 30 września. Ekwiwalent pieniężny za niewykorzystany urlop jest wypłacany tylko przy rozwiązaniu stosunku pracy, a jego wysokość opiera się na średnim wynagrodzeniu z ostatnich trzech miesięcy.
Kwestia urlopu na żądanie jest ściśle uregulowana przez Kodeks pracy, który daje prawo do czterech dni na żądanie w roku kalendarzowym. Te dni są częścią ogólnego wymiaru urlopu i pracownik musi zgłosić chęć ich wykorzystania najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy.
Podczas urlopu wypoczynkowego pracodawca nie może wymagać od pracownika wykonywania obowiązków służbowych czy odbierania telefonów. Decyzja Sądu Najwyższego potwierdza, że takie praktyki są sprzeczne z ideą wypoczynku. Pracodawca może jednak odwołać pracownika z urlopu w wyjątkowych okolicznościach, ale musi pokryć wszelkie związane z tym koszty.
Sejmowa Komisja do Spraw Petycji rozpatrzyła propozycję związku zawodowego pracowników Państwowej Inspekcji Pracy, dotyczącą zmian w regulacjach urlopowych, które miałyby działać jako motywacja i forma gratyfikacji dla młodych pracowników. Pomysł ten nie zyskał jednak poparcia. Komisja uznała, że zmiany legislacyjne nie powinny zachodzić za pośrednictwem petycji, które są narzędziem obywateli.
Przewodniczący Komisji, Rafał Bochenek, wskazał na potrzebę kierowania takich inicjatyw do odpowiednich organów, jak Rada Ochrony Pracy czy Marszałek Sejmu. Stanowisko to poparła również Anita Gwarek z Głównego Inspektoratu Pracy. Podkreśliła potrzebę szerokiej reformy Państwowej Inspekcji Pracy, a nie wprowadzania punktowych zmian.








Dodaj komentarz