Premier Czech, Andrej Babisz, wyraził swoje niezadowolenie z oceny wydatków obronnych Czech przez NATO. W swoim nagraniu w sieci społecznościowej ujawnił, że rozmowy na ten temat prowadził z ministrem obrony Jaromirem Zuną.
„W 2025 roku Czechy zadeklarowały 2,01 proc. PKB na obronność, podczas gdy NATO uznało 1,85 proc. Na rok 2026 przewidujemy 2,06 proc., ale NATO podaje 1,78 proc.” – stwierdził Babisz, zapowiadając dalsze negocjacje z NATO w celu uzyskania bardziej korzystnego uznania wydatków.
Premier podkreślił, że jego rząd planuje zwiększenie wydatków obronnych jako odsetka PKB w kolejnych latach. Dodał także, że Czechy realizują unijny program SAFE, który kosztuje 52 miliardy koron (około 9 mld złotych), a jego celem jest wzmocnienie czeskiej obronności.
W odpowiedzi na jego słowa, była ministra obrony Jana Czernochova oskarżyła Babisza o mijanie się z prawdą. Wskazała, że Czechy osiągnęły cel przeznaczenia co najmniej 2 proc. PKB na obronność już w ubiegłym roku, a NATO zaakceptowało wydatki na poziomie 2,02 proc. PKB.
Czernochova krytycznie odnosi się do źródeł danych, z których korzysta obecny premier. Jej zdaniem, przedstawione przez Babisza liczby nie odzwierciedlają rzeczywistości, co może powodować nieporozumienia na forum międzynarodowym.
Analizując kontrowersje wokół wysokości wydatków obronnych, warto zauważyć, że dla Czech, podobnie jak dla wielu krajów członkowskich NATO, priorytetem jest nie tylko spełnienie wymaganych wskaźników finansowych, ale także inwestowanie w rozwój sił zbrojnych i rekrutację nowych żołnierzy. Dlatego rozmowy i negocjacje w tej materii będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości obronności kraju.








Dodaj komentarz