Pierwszy południowokoreański tankowiec z powodzeniem ominął zablokowaną cieśninę Ormuz, wybierając trasę przez Morze Czerwone. Władze w Seulu ogłosiły to w piątek jako przełomowe wydarzenie w ich wysiłkach na rzecz zapewnienia stabilnych dostaw energii w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W tym miesiącu Korea Południowa wysłała pięć tankowców do portu Janbu w Arabii Saudyjskiej, leżącego nad Morzem Czerwonym, aby wytyczyć nowe szlaki transportowe. Ministerstwo ds. oceanów i rybołówstwa potwierdziło, że pierwszy z nich bezpiecznie opuścił teren.
Prezydent Korei Południowej Li Dze Mjung podkreślił znaczenie tego osiągnięcia, które udało się osiągnąć dzięki ścisłej współpracy między ministerstwami oraz determinacji marynarzy w trudnych warunkach. „Rząd mobilizuje wszystkie dostępne zasoby, aby poradzić sobie z kryzysem wynikającym z konfliktu na Bliskim Wschodzie” – oznajmił prezydent, zobowiązując się do ochrony interesów narodowych.
Seul zapewnił sobie do końca roku dostawy wynoszące 273 miliony baryłek ropy, co odpowiada ponad trzymiesięcznemu zapotrzebowaniu kraju. W celu znalezienia alternatywnych źródeł dostaw, szef gabinetu prezydenta Kang Hun Sik odwiedził Kazachstan, Oman, Arabię Saudyjską oraz Katar.
Na sytuację wpłynęły ataki amerykańsko-izraelskie na Iran rozpoczęte 28 lutego oraz działania odwetowe Teheranu, które sparaliżowały ruch tankowców w cieśninie Ormuz. To z kolei przyczyniło się do gwałtownego wzrostu cen ropy i gazu na świecie.
Dodatkową komplikacją jest blokada statków do irańskich portów, wprowadzona przez Stany Zjednoczone, co jeszcze bardziej utrudnia transport surowców z regionu Zatoki Perskiej, z którego Korea Południowa importuje około 70% swojej ropy.








Dodaj komentarz