Karol Nawrocki stoi przed trudną decyzją w sprawie programu SAFE. Rząd ma mieć plan, jak obejść ewentualne weto prezydenta.
Karol Nawrocki nie podjął na razie decyzji w sprawie przyszłości ustawy o SAFE. Unijny program zakłada, że Polska otrzymałaby aż 43,7 mld euro w preferencyjnych pożyczkach z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na wsparcie przemysłu obronnego.
Przeciwko przyjęciu ustawy ostro protestują politycy PiS, którzy próbują przekonywać, że jest to zagrożenie dla polskiej suwerenności oraz wejście pod niemiecki but, które osłabi nasze relacje z USA.
Krytyka SAFE zdominowała także ostatnie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Karol Nawrocki stwierdził m.in. że na programie skorzystają najbardziej największe zachodnioeuropejskie koncerny zbrojeniowe, a nie rozwijający się polski przemysł obronny.
Z kolei Sławomir Cenckiewicz stwierdził, że chciałby powołania komitetu sterującego, w którym absorpcja środków kredytowych byłaby pod spluralizowanym zarządem, gdzie miałby zasiadać przedstawiciel prezydenta. Szef BBN dodał, że w ustawie powinien pojawić się zapis, że 89 proc. środków z pożyczki SAFE trafiło do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
W odpowiedzi na te pomysły Paweł Zalewski, wiceminister obrony narodowej kategorycznie stwierdził, że żądane uprawnienia nie należą do kompetencji głowy państwa, a ich przyznanie byłoby daleko idącym wyjściem poza ramy konstytucyjne.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE przyznała, że rząd ma pewien plan, jak obejść ewentualne weto prezydenta. Rada Ministrów mogłaby zawrzeć umowę z Komisją Europejską — to nie jest przedmiotem ustawy.
Polityczka przyznała jednak, że bez przepisów ustawy wykorzystanie całego potencjału pożyczki będzie trudne, a beneficjenci spoza sektora obronnego mogą zostać wyłączeni z programu. Dodała, że bardzo trudno będzie utrzymać tę część finansowania z SAFE, która miałaby wspierać policję, Straż Graniczną, Służbę Ochrony Państwa oraz projekty infrastrukturalne.












Dodaj komentarz