W Waszyngtonie zakończyła się trzydniowa wizyta państwowa prezydenta Chin Xi Jinpinga, będąca trzecią w ciągu roku okazją do spotkania z Donaldem Trumpem. Mimo uroczystej oprawy i licznych pochlebstw ze strony prezydenta USA, zdaniem obserwatorów nie doszło do znaczących przełomów w kluczowych kwestiach.
Brytyjski „Financial Times” podkreśla, że przepych dominował nad treścią, a spotkanie okazało się utratą szansy dla Waszyngtonu. Chiny natomiast zyskały kadry podkreślające ich globalną pozycję.
Podczas rozmów nie osiągnięto postępu w sprawach takich jak rozwój sztucznej inteligencji, relacje handlowe, czy kwestia Tajwanu. Jedyne konkretne osiągnięcie to przedłużenie rozejmu w wojnie handlowej do stycznia, co zdaniem Akito Tanaki, redaktora naczelnego „Nikkei Asia”, ogłoszono jeszcze przed szczytem.
Spotkanie obfitowało w symboliczne gesty, jak przekazanie przez Chiny dwóch pand do zoo w Atlancie, co stanowi element tzw. chińskiej dyplomacji pand. Były dyplomata Danny Russel skomentował, że choć gesty są urocze, realne potrzeby Ameryki dotyczą raczej surowców takich jak metale ziem rzadkich.
Reuters zwraca uwagę, że szczyt ujawnił ograniczenia Trumpa, który mimo prób forsowania wizji „siły tworzącej prawo”, staje się chwiejny w relacjach z Xi. Zdaniem eksperta Bretta Bruena, Trump próbuje przywrócić świat dawnych reguł, lecz w starciu z chińskim przywódcą brak mu stanowczości.
Tegoroczna wizyta Xi jest pierwszą oficjalną wizytą prezydenta Chin w Stanach Zjednoczonych od 2015 roku, kiedy przyjmował go jeszcze Barack Obama. Mimo zainteresowania i napięcia wokół wydarzenia, analitycy zgodnie oceniają brak nowych konfrontacji oraz brak dramatycznego przełomu w relacjach między największymi gospodarkami świata.








Dodaj komentarz