Prokuratura Krajowa zakończyła śledztwo dotyczące domniemanej zdrady dyplomatycznej w kontekście katastrofy smoleńskiej z 2010 roku, umarzając pozostałe pięć wątków postępowania. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej, Przemysław Nowak, działania władz polskich nie nosiły znamion przestępstwa. Zamknięcie dochodzenia oznacza koniec wieloletniej sprawy, która od lat budziła kontrowersje w polskim życiu publicznym.
Zarzuty związane były z rzekomym świadomym działaniem na szkodę Polski w kontaktach z Rosją po katastrofie, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Śledztwo zainicjował Antoni Macierewicz, ówczesny minister sprawiedliwości, oskarżając Donalda Tuska, nadzorującego wówczas sprawy państwowe, o zaniedbania.
Macierewicz twierdził, że Tusk dopuścił do badania katastrofy przez Rosjan zgodnie z zasadami Konwencji chicagowskiej, zamiast żądać powołania wspólnego zespołu śledczego. Zarzucał także ograniczenie udziału Polaków w dochodzeniu oraz brak działań zmierzających do szybkiego zwrotu wraku samolotu i rejestratorów pokładowych z Rosji.
Zgodnie z polskim Kodeksem karnym, art. 129 przewiduje karę do 10 lat więzienia za działanie na szkodę państwa polskiego w kontaktach z obcymi rządami, przyjęło się nazywać to „zdradą dyplomatyczną”. Jednak, jak zaznaczyła prokuratura, dowody nie potwierdziły, by działania rządu polskiego po katastrofie wypełniały znamiona tego przestępstwa.
Wydanie postanowienia o umorzeniu ostatnich wątków stanowi końcowy etap długoletniego procesu prawnego, który towarzyszył znaczącym napięciom politycznym w kraju. Sprawa Smoleńska i jej następstwa miały i mają nadal istotny wpływ na polską politykę, będąc przedmiotem debat i spekulacji zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.








Dodaj komentarz