Na przełomie lat 2024-2025 Szpital Powiatowy w Mińsku Mazowieckim intensywnie poszukiwał nowego koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) po nagłej rezygnacji dotychczasowego szefa. W kontekście tych poszukiwań, dyrektor szpitala, Artur Więckowski, otrzymał informację o możliwej współpracy z grupą lekarzy ze Szpitala Południowego w Warszawie, której liderem miał być Dawid Kacprzyk – młody lekarz i były działacz Koalicji Obywatelskiej.
Według doniesień portalu Zero.pl, w ciągu dwóch tygodni rozmów stawiały się propozycje dotyczące modelu zatrudnienia całego zespołu medycznego w mińskim szpitalu. Kacprzyk proponował organizację zespołu, jednak sam nie miał być jego formalnym koordynatorem z uwagi na brak wymaganej specjalizacji.
Barierą dla tej współpracy okazały się warunki finansowe – oczekiwania zespołu wynosiły 350 zł za godzinę, co było zgodne ze stawkami warszawskimi. Ponadto, Kacprzyk domagał się wyższej, indywidualnej stawki wynoszącej 400-450 zł za godzinę, argumentując to rolą organizatora zespołu. Dla szpitala powiatowego były to koszty nie do udźwignięcia.
Kluczowy moment nastąpił, gdy Kacprzyk odwiedził szpital w Mińsku Mazowieckim, nie zastając dyrektora na miejscu. Jego obecność wywołała niepokój i sprzeciw wśród personelu SOR-u, który następnego dnia pojawił się w gabinecie Więckowskiego z obawami o swoje miejsca pracy.
Dyrektor Więckowski opisał styl negocjacji Kacprzyka jako nieformalny i arogancki, twierdząc, że stwarzał on wrażenie „szarej eminencji”. Ponadto, plany dotyczące zastąpienia dotychczasowej pielęgniarki oddziałowej oraz brak gwarancji dyżurów dla obecnej załogi przyczyniły się do zakończenia rozmów.
W sprawę zaangażowana jest także Prokuratura Okręgowa w Warszawie oraz agenci CBA, którzy prowadzą czynności związane z nieprawidłowościami w Szpitalu Południowym. Starosta miński, Remigiusz Górniak, publicznie skrytykował postawę Kacprzyka, uznając, że nieodpowiednie zachowanie eliminowało możliwość zatrudnienia go w służbie publicznej.
Do czasu publikacji artykułu, zarówno Dawid Kacprzyk, jak i jego pełnomocnik prawny, mecenas Jacek Dubois, nie odnieśli się do skierowanych oficjalnych zapytań ze strony dziennikarzy.








Dodaj komentarz