Donald Trump, występując z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte przed szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Ankarze, skrytykował Hiszpanię za niewystarczające wydatki na obronność i brak współpracy z USA. Amerykański prezydent niespodziewanie ogłosił zamiar zakończenia handlu z tym krajem, co wzbudziło duże zainteresowanie i kontrowersje.
Trump zarzucił Hiszpanii, że jest „okropnym partnerem”, co spotkało się z reakcją hiszpańskiego rządu, który potraktował groźby amerykańskiego przywódcy ze spokojem. Hiszpańskie władze podkreśliły, że umowy handlowe są zawierane z całym blokiem Unii Europejskiej, a nie z poszczególnymi krajami członkowskimi.
Donald Trump nie przedstawił jednak szczegółów dotyczących możliwego procesu wdrażania wstrzymania handlu, co rodzi pytania o realność jego deklaracji. Hiszpania jako jedyny członek NATO wyraziła sprzeciw wobec przeznaczania 5 proc. PKB na obronność, co już wcześniej wywoływało krytykę wśród pozostałych państw Sojuszu.
Amerykański prezydent rozważał również podwyższenie ceł na hiszpańskie produkty, co potencjalnie mogłoby zakłócić dotychczasowy bilans handlowy, w którym USA odnotowują nadwyżkę. To wszystko wpisuje się w dotychczasowy schemat napiętych stosunków związanych z obronnością i polityką handlową.
Ostatnie nieporozumienia dotyczą także wykorzystania hiszpańskich baz wojskowych. W marcu Hiszpania nie wyraziła zgody na ich użycie przez USA do ewentualnego ataku na Iran, argumentując to koniecznością zgodności z Kartą Narodów Zjednoczonych.
Zarząd oraz hiszpańskie media przypominają, że stosunki między Hiszpanią a USA powinny opierać się na długoterminowej współpracy społecznej, kulturalnej i gospodarczej, podkreślając jednocześnie znaczenie dialogu i współpracy w ramach NATO i UE.








Dodaj komentarz