Donald Trump rozpoczął wizytę w Ankarze, by wziąć udział w szczycie NATO, koncentrującym się na kwestiach finansowania obronności. Prezydent USA od dawna krytykuje europejskich sojuszników za niewystarczające wydatki na obronność, podkreślając konieczność większego zaangażowania Europy.
Podczas poprzednich spotkań Trump wielokrotnie podważał sposób funkcjonowania NATO, argumentując, że państwa czerpią korzyści z ochrony zapewnianej przez Stany Zjednoczone przy minimalnym wkładzie finansowym. „Nie zamierzam ich bronić, jeśli nie płacą” – mówił prezydent, wywierając presję na sojuszników.
Według amerykańskiego dziennika „The Washington Post”, tegoroczne spotkanie zaplanowano tak, by zminimalizować ryzyko napięć. Sesja przywódców ma być krótsza, a tematy unikać konfrontacji z amerykańskim prezydentem. Jednocześnie, sekretarz generalny NATO Mark Rutte zaznacza, że kraje europejskie zwiększają wydatki na obronność — w ubiegłym roku przeznaczyły dodatkowe 139 miliardów dolarów.
Trump podkreśla jednak, że oczekuje jeszcze większej aktywności ze strony partnerów. W ostatnich dniach na Truth Social skrytykował państwa NATO za brak wystarczających korzyści dla Stanów Zjednoczonych, które ponoszą największe koszty działania Sojuszu.
Dyplomaci nie przewidują, by prezydent USA zagroził wycofaniem z NATO, lecz wiele zależeć będzie od jego nastawienia po przybyciu do Turcji. Ambasador USA przy NATO, Matthew Whitaker, zapewnia, że Waszyngton pozostaje zaangażowany, ale podkreśla, że kraje z większym wkładem finansowym mogą liczyć na preferencyjne traktowanie.
W kontekście szczytu mówi się także o rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji, co skłania europejskich przywódców do zwiększenia zdolności obronnych. Tymczasem według „The Telegraph”, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski znajdzie się na uboczu obrad. Ukraina nie została uwzględniona w kluczowych momentach spotkania.
Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że Ukraina walczy nie tylko o militarne wsparcie, ale również o finansowanie odbudowy gospodarki. Część państw NATO sceptycznie podchodzi do zwiększania pomocy, co utrudnia sytuację Kijowa.








Dodaj komentarz