Spółka neurochirurgów, która świadczyła usługi w kilku województwach, jest pod lupą Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) za sprawozdawanie procedur medycznych o wyższych kosztach, niż faktycznie wykonywane operacje. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, spółka mogła wystawiać szpitalom rachunki nawet do 26 tysięcy złotych za godzinę, a łącznie ponad 300 tysięcy złotych dziennie.
Jednym z takich szpitali jest placówka w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim. Umowę z neurochirurgami podpisała była dyrektorka, a sprawą zainteresowała się prokuratura. W soboty lekarze mieli wykonywać po kilkadziesiąt zabiegów, które według dokumentacji trwały od 3 do 10 minut. NFZ twierdzi, że sprawozdawano procedury czterokrotnie droższe, których nie można było wykonać w tak krótkim czasie.
Kontrola NFZ zakończona w maju wykazała nieprawidłowości, nałożono na szpital karę ponad 2,6 mln złotych. Informacje o trudnej sytuacji finansowej podkreślają, że dyrekcja może nie mieć funduszy na wypłaty wynagrodzeń w lipcu.
Podobne praktyki spółki prowadzone były w szpitalu w Miastku w województwie pomorskim, gdzie sprawę bada NFZ i Centralne Biuro Antykorupcyjne pod nadzorem prokuratury. Wojewódzki konsultant uznał, że wytworzenie fikcyjnej dokumentacji służyło wyłącznie wyłudzeniu środków z NFZ. W jednym z tych przypadków możliwe wyłudzenia oszacowano na niemal 13 milionów złotych.
Cała sytuacja budzi kontrowersje i podnosi pytania o mechanizmy kontrolne w systemie ochrony zdrowia. Wiele wskazuje na konieczność wzmocnienia kontroli nad sposobem sprawozdawania procedur medycznych, aby uniknąć podobnych przypadków w przyszłości.








Dodaj komentarz