Dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG) do Polski stały się kluczowym elementem naszego bezpieczeństwa energetycznego. Terminal LNG w Świnoujściu działa obecnie na pełnych obrotach, przyjmując statystycznie jeden ładunek co 4,5 dnia. W 2023 roku spodziewane jest około 80 dostaw, co stanowi minimalny spadek w porównaniu z wynikami sprzed dwóch lat.
Znaczący wpływ na obecny stan miała sytuacja geopolityczna w Zatoce Perskiej, gdzie konflikt z Iranem spowodował blokadę cieśniny Ormuz, zatrzymując dostawy gazu z Kataru. Od końca lutego nie dotarł do Polski ani jeden ładunek z tego regionu. W efekcie, w drugim kwartale bieżącego roku, 95% dostaw pochodziło z USA. To stawia nas w sytuacji uzależnienia od amerykańskiego LNG, co jest niepokojące w kontekście różnorodności dostawców.
Jednocześnie, mimo iż obecne kontrakty z USA są stabilne, historia pokazuje, że firmy amerykańskie mogą opóźniać dostawy w celu zwiększenia swoich zysków. Dodatkowym zagrożeniem są huragany w Zatoce Meksykańskiej, które mogą zakłócić funkcjonowanie tamtejszych terminali LNG nawet na dwa miesiące.
Warto zauważyć, że nie tylko liczba dostaw ma znaczenie, ale również wielkość statków. Jednostki przypływające z USA są mniejsze od katarskich, co w praktyce oznacza, że mimo zbliżonej liczby zawinięć, ilość gazu jest mniejsza.
Aktualnie Katar przygotowuje się do wznowienia dostaw, jednak nadal nie jest jasne, kiedy one ruszą. Podczas gdy Donald Trump ogłosił zakończenie działań wojennych, sytuacja w regionie wciąż jest napięta, co utrudnia normalizację ruchu towarowego.
Bez względu na te wyzwania, Polska musi kontynuować dywersyfikację swoich źródeł energii, aby uniezależnić się od dominacji jednego dostawcy. Równocześnie, konieczne jest monitorowanie sytuacji międzynarodowej oraz dalszy rozwój infrastruktury energetycznej, aby zapewnić stabilne zaopatrzenie kraju w surowce.








Dodaj komentarz