Kulisze zmian w 1. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Lublinie: Komendant odwołany, trop wyprowadza na poczty konspiracyjne

W 1. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Lublinie trwa zamieszanie związane z odwołaniem płk Aleksandra Michalskiego ze stanowiska komendanta. Decyzja o jego zwolnieniu została ogłoszona pod koniec maja, bez wyjaśnienia ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej (MON), choć kontrola szpitala była prowadzona już od końca grudnia. Audyt nie wykazał podstaw do zawiadomienia prokuratury, jednak pojawiły się zarzuty o naruszenie dyscypliny finansowej.

Cała sprawa zyskała na skali po serii donosów, które miały kreować atmosferę sprzyjającą zmianom kadrowym. Jednym z takich pism był anonim, którego autor podszył się pod zastępcę komendanta, płk Bogusława Piątka, i pomylił adresy CBA i ABW. Żandarmeria Wojskowa szybko starała się ustalić jego rzeczywistego nadawcę, a ślady prowadziły do punktu pocztowego w centrum handlowym.

Według nieoficjalnych informacji, tożsamość osoby wysyłającej list miała pokrywać się z byłym pracownikiem szpitala, którego żona straciła pracę w jednostce kierowanej przez Michalskiego. Kierowniczka rzekomo zlecała nieautoryzowane badania i poświadczała nieprawdę o dyżurach. Próba podszycia się oraz prowokacja wyglądały na próbę destabilizacji kierownictwa szpitala poprzez poróżnienie komendanta z jego zastępcą.

Atmosferę dodatkowo pogorszyło odkrycie, że wspominana kierowniczka, będąc jednocześnie przewodniczącą związku zawodowego, faworyzowała swoich podwładnych. Związek, założony pod jej egidą, miał chronić ją samą. Kiedy Departament Wojskowej Służby Zdrowia MON poprosił o uzupełnienie formalnych braków w danym związku, okazało się, iż donosy były składane nieautoryzowanie w ich imieniu.

Kontrolerzy MON odkryli też, że w jednostce pracowała średnio 500 godzin miesięcznie, co w praktyce oznaczało łamanie zasad zatrudnienia. W następstwie tych odkryć wielu pracowników wycofało się z zawodowej lojalności, rezygnując z uczestnictwa w związku.

Sprawie anonimowego donosu nadanego przez pocztę przyjrzała się też prokuratura, która jednak odmówiła wszczęcia śledztwa. Zdaniem prokuratury, wykorzystanie nazwiska Piątka na kopercie nie miało na celu wyrządzenia osobistych szkód.

Sprawa wciąż czeka na rozstrzygnięcie zażalenia na tę decyzję oraz innych dochodzeń związanych z nękaniem Piątka poprzez kolejne sprawy donosów. Sytuacja w szpitalu pozostaje napięta i wciąż budzi zainteresowanie wielu instytucji.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*