Na głębokości 600 metrów u wybrzeży Norwegii odnaleziono XVIII-wieczny wrak statku, który skrywał niespotykany dotąd ładunek. Norweskie Muzeum Morskie poinformowało o odkryciu, a badacze od razu rozpoczęli prace archeologiczne. Statek przewoził luksusowe towary, które dotychczas nie były znane z innych wraków w północnej Europie, w tym chińską porcelanę, zboże, tekstylia oraz elementy żyrandoli. Zastosowanie nowoczesnych dronów podwodnych pozwala na ostrożne wydobycie tych cennych artefaktów.
Według norweskiego ministra klimatu i środowiska, Andreasa Bjellanda Eriksena, to odkrycie ma ogromną wartość naukową i świadczy o postępie technologicznym w archeologii podwodnej. Prace prowadzone na takiej głębokości stanowią duże wyzwanie logistyczne i technologiczne. Zespół archeologów korzysta z zdalnie sterowanych maszyn, aby w ciemności badać i podnosić delikatne znaleziska.
Wrak jest dobrze zachowany. Stoi niemal pionowo na kile, a okolice dziobu zdobią dwie kotwice i rury kotwiczne. Brak armat sugeruje, że była to jednostka handlowa. Brakuje również steru, co pozostawia pytanie, co stało się z załogą, czy też zdołała się uratować przed zatonięciem około 1750 roku.
Interesującym znaleziskiem jest kubek z monogramem, który może pomóc w identyfikacji właściciela lub klienta. Analiza DNA zboża, którym był załadowany statek, może pomóc ustalić jego pochodzenie, sugerując dalsze związki z regionem Morza Bałtyckiego, będącego w XVIII wieku spichlerzem Europy Północnej.
Wciąż nieznane są dokładne pochodzenie oraz przeznaczenie statku. Cegła pochodząca z Lubeki, znaleziona w kuchni statku, stanowi jedynie niejasną poszlakę. Archeolodzy mają nadzieję, że kolejne znaleziska pozwolą na dokładniejsze określenie trasy jednostki oraz jej nazwy. Odkrycie datuje się na czasy głębokich przemian politycznych, gospodarczych i społecznych w północnej Europie.








Dodaj komentarz