Sławomir Nowak, były minister w rządzie Donalda Tuska, zeznawał przed Wysokim Sądem Antykorupcyjnym Ukrainy w sprawie przeciwko Ołeksandrowi Tyslence, właścicielowi grupy budowlanej Altcom. Według ukraińskiego Narodowego Biura Antykorupcyjnego, Tyslenko w latach 2017-2019 miał przekazać Nowakowi łapówki o wartości 575 tys. dolarów i 70 tys. euro. W zamian Nowak, jako szef Ukrawtodoru, miał przedłużać terminy kontraktów, zatwierdzać płatności mimo opóźnień oraz unikać nakładania wysokich kar umownych.
Zeznania Nowaka są kluczowe w procesie, podczas którego były minister próbował zakwestionować format przesłuchania, zamiast odpowiadać na pytania oskarżenia i obrony. Jego wniosek o wygłoszenie swobodnego oświadczenia został oddalony przez sędziego, co uzasadniono obowiązkiem świadka do odpowiadania na zadawane pytania.
Znaczna część przesłuchania dotyczyła relacji Nowaka z Jackiem P., świadkiem oskarżenia, oraz Tyslenką, który występuje jako oskarżony. Nowak odniósł się do dawnych więzi z Jackiem P., nazywając go „przestępcą i oszczercą” i zaznaczając, że ich relacje stopniowo się psuły.
Nowak twierdzi, że jego rola jako szefa Ukrawtodoru ograniczała się do zapewnienia prawidłowej realizacji kontraktu, a jego działania przy podpisywaniu aneksów porównał do czynności notariusza. Zaprzeczył, jakoby istniały jakiekolwiek nieformalne ustalenia z Tyslenką, a kwestie realizacji kontraktów łączył z problemami wynikającymi z wojny na Donbasie.
Jednocześnie, Nowak starał się wykorzystać fakt umorzenia polskiego wątku karnego swojej sprawy, wskazując na jego rzekome oparcie wyłącznie na zeznaniach Jacka P. Nowe informacje, które przekazał sądowi, dotyczyły m.in. dyscyplinarnego ukarania prokuratora prowadzącego tamto dochodzenie.
Ukraiński sąd odmówił komentarza dotyczącego oceny zeznań Nowaka, podkreślając, że takie rozważania będą miały miejsce dopiero po zakończeniu postępowania. Kolejne rozprawy w tej sprawie zaplanowano na 26 maja i 9 czerwca.








Dodaj komentarz