Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt ogłosił, że Niemcy nie planują na razie rezygnować z kontroli na swoich granicach, pomimo trudności z nielegalnymi przekroczeniami. Dobrindt w rozmowie z ARD podkreślił, że sytuacja na granicach wymaga utrzymania ścisłej regulacji, ponieważ funkcjonariusze regularnie stykają się z próbami nielegalnego wjazdu do kraju. Na razie, wyrywkowe kontrole pozostaną standardem, obejmując także osoby podróżujące w celach zawodowych.
Minister zaznaczył, że w przyszłości Berlin ma nadzieję na stworzenie efektywnego systemu migracyjnego w Europie, który pozwoli na powrót do swobodnego przekraczania granic. Jednak, jak dodał, obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, by określić, kiedy te zmiany mogą zostać wprowadzone.
Aktualne kontrole graniczne obowiązujące od września 2024 roku zostały już kilkukrotnie przedłużane, a ostatnia decyzja o ich utrzymaniu obowiązuje do września 2026 roku. W maju 2025 roku doszło do zaostrzenia przepisów dotyczących migracji, co umożliwia niemieckiej policji zawracanie także osób ubiegających się o azyl, z wyjątkiem szczególnie wrażliwych grup.
Działania te są odpowiedzią na narastające niezadowolenie społeczne oraz rosnące poparcie dla antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Największym zwolennikiem ostrzejszego podejścia jest bawarska CSU, do której należy Dobrindt.
Prowadzone kontrole mogą prowadzić do opóźnień i utrudnień na granicach, w tym z Polską oraz innymi dziewięcioma krajami sąsiadującymi z Niemcami. Każdy przekraczający granicę musi posiadać przy sobie dokument tożsamości.








Dodaj komentarz