Eksport metali ziem rzadkich, kluczowych dla nowoczesnej technologii, stał się narzędziem politycznym Chin w ich relacjach z USA. Od 2025 roku Pekin wprowadził ograniczenia, które znacząco wpłynęły na globalne łańcuchy dostaw. Amerykańska gospodarka, silnie zależna od chińskich dostaw, odczuła skutki tych działań w postaci zaburzeń w przemyśle motoryzacyjnym, elektronicznym czy lotniczym.
W czasie krytycznego spotkania między prezydentem USA Donaldem Trumpem a przywódcą Chin Xi Jinpingiem w 2025 roku, Chiny zgodziły się zawiesić restrykcje w ramach rozejmu handlowego. Waszyngton, obawiając się dalszych ograniczeń, wstrzymał się od nałożenia dodatkowych ceł czy ograniczeń eksportu technologii.
Dominacja Chin na rynku metali ziem rzadkich wynika z wieloletnich inwestycji w wydobycie i przetwarzanie. W 2024 roku kontrolowały one 60% światowego wydobycia, 91% rafinacji i 94% produkcji magnesów trwałych. Produkcja magnesów, kluczowa m.in. dla pojazdów elektrycznych i systemów wojskowych, stanowi 95% wartości zużycia tych metali.
Zależność USA i Europy od chińskiego monopolu oznacza, że wdrożenie pełnych chińskich ograniczeń mogłoby zagrozić produkcji przemysłowej wartej 6,5 bln dolarów globalnie. Efekty destabilizujące dotknęłyby także sektory takie jak transport czy przemysł obronny.
Podjęte przez USA, Europę i Japonię próby dywersyfikacji źródeł dostaw pozostają wyzwaniem. Rekonstrukcja złożonego chińskiego łańcucha dostaw wymaga czasu i zaawansowanej wiedzy technicznej. Przyszłe negocjacje, takie jak najbliższy szczyt w Waszyngtonie, zadecydują o dalszym kierunku rywalizacji handlowej i technologicznej między światowymi mocarstwami.
Choć same metale ziem rzadkich występują powszechnie w skorupie ziemskiej, to ich ekonomicznie opłacalne wydobycie jest ograniczone. Proces przetwarzania tych surowców jest zarówno technicznie złożony, jak i kosztowny, co dodatkowo wzmacnia przewagę Chin w tej dziedzinie.







Dodaj komentarz