Polskie kluby piłkarskie nadal walczą na arenie europejskiej po nieudanych występach w eliminacjach Ligi Mistrzów. Jagiellonia Białystok zmierzyła się z Rangers FC, a Lech Poznań rywalizował z farerskim KI w eliminacjach Ligi Europy. Oba zespoły starały się udowodnić swoją wartość po wcześniejszych porażkach.
Jagiellonia rozpoczęła zmagania z renomowanym szkockim klubem Rangers FC. Mecz rozpoczął się niekorzystnie dla gospodarzy, gdy już w 3. minucie Guilherme Montoia przypadkowym zagraniem skierował piłkę do własnej bramki. Jednak zespół z Białegostoku szybko zareagował i po 21 minutach gry prowadził 2:1 po dwóch trafieniach Kajetana Szmyta. Szkocka obrona miała momenty dekoncentracji, co Jagiellonia próbowała wykorzystać, choć bez powodzenia. Warto zaznaczyć, że Rangers FC, mimo wizerunkowej przewagi, także miało swoje szanse, ocierając się o wyrównanie w doliczonym czasie gry.
W międzyczasie Lech Poznań stawił czoła KI Klaksvík. Po bolesnym odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów, 'Kolejorz’ zmagania na własnym stadionie rozpoczęli bez wsparcia trenera Nielsa Frederiksena i zamkniętej trybuny kibiców. Mimo przewagi sunkcyjnej, przebieg spotkania okazał się mniej jednostronny niż przewidywano. Decydujący moment przyszedł dopiero w 81. minucie, kiedy to Yannick Agnero, po podaniu Mikaela Ishaka, zdobył zwycięskiego gola. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla Lecha, lecz przed rewanżem na Wyspach Owczych zagwarantowało to tylko skromną przewagę.
Raków Częstochowa zakończył mecz z Hammarby bez bramek, choć po rzucie rożnym Oskar Repka trafił do siatki, ale sędzia uznał, że doszło do naruszenia przepisów. Wyniki pierwszych meczów sugerują, że losy polskich zespołów w europejskich pucharach wciąż pozostają otwarte. Rewanże, zaplanowane na 20 i 27 sierpnia, będą decydujące.








Dodaj komentarz