W 2020 roku media zaskoczyła informacja, że Justyna Pochanke, po 19 latach pracy, zdecydowała się opuścić TVN24. Dziennikarka przez lata prowadziła programy „Fakty” oraz „Fakty po Faktach”. W pożegnalnym mailu do współpracowników napisała: „Nie planowałam tego, ale takie nieplanowane decyzje są najuczciwsze. A to jest moja decyzja. Chciałam się z Wami pożegnać”.
Media szybko zaczęły spekulować, że odejście Pochanke miało związek z wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Jednak w wywiadzie dla „Newsweeka” dziennikarka zdementowała te doniesienia, podkreślając, że jej decyzja nie była motywowana politycznie i okoliczność zbiegu z wyborami nazwała „zabawną zbieżnością”. Przyznała, że powód jej odejścia był osobisty.
W rozmowie z magazynem „Zwierciadło” Pochanke podzieliła się wspomnieniami o jednym z najtrudniejszych momentów w jej życiu zawodowym. Opowiadała o wypaleniu zawodowym, depresji oraz przewlekłej bezsenności, które znacznie wpływały na jej zdrowie i codzienne funkcjonowanie. „Przyszedł moment, że siadłam w sobotę na łóżku i nie byłam w stanie nic zrobić, nie mogłam ruszyć ręką ani nogą. Byłam bezbrzeżnie zmęczona i wyeksploatowana” – wspominała dziennikarka.
Prezenterka przez lata zmagała się z poważnymi problemami ze snem, co odbijało się negatywnie na jej pracy. „Miałam taki moment w życiu, że cierpiałam długie lata na bezsenność. Jadłam w nocy, pracowałam w dzień. Dwie, trzy godziny snu i jazda. Siedziałam jak skamieniała, łzy płynęły same” – mówiła. Nawet terapia nie przynosiła oczekiwanych efektów, co sprawiło, że musiała szukać alternatywnych metod.
W najtrudniejszych chwilach mogła liczyć na wsparcie ze strony rodziny. „Najlepsze okazały się metody chałupnicze. Mąż zamykał mnie na klucz w sypialni, córka chowała przede mną czekoladę” – powiedziała Pochanke, opisując, jak bliscy pomagali jej odzyskać równowagę.
Odejście Justyny Pochanke z TVN24 to historia, w której osobiste wyzwania i potrzeba regeneracji stały się motywacją do podjęcia trudnej, ale koniecznej decyzji opuszczenia stacji po niemal dwóch dekadach intensywnej pracy.








Dodaj komentarz