Katastrofa ekologiczna na Bobrze: śledztwo i społeczne kontrowersje

Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim wszczęła śledztwo w sprawie masowego śnięcia ryb w rzece Bóbr po kluczowym spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Decyzja ta była niezbędna do przeprowadzenia wart 93 mln zł remontu tamy należącej do spółki Tauron Ekoenergia. Śledztwo prowadzone jest z artykułu 182 Kodeksu karnego, dotyczącego przestępstw przeciwko środowisku.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, Ewa Węglarowicz-Makowska, poinformowała, że śledczy zabezpieczają dokumentację od inwestora i wykonawcy. Ponad 20 ton martwych ryb usunięto z rzeki, ale sytuacja natlenienia wody zaczyna się poprawiać.

Wojewoda dolnośląska Anna Żabska, ze względu na zagrożenie mikrobiologiczne, wprowadziła zakaz korzystania z rzeki Bóbr od Pilchowic do Rakowca. Decyzję podjęto po analizie laboratoryjnej, która wykazała, że woda nie spełnia standardów kąpieliskowych.

Choć Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że nie znaleziono toksycznych substancji, problemem okazało się poruszenie osadów dennych, co spowodowało tzw. przyduchę. Ministerstwo podjęło współpracę ze specjalnym zespołem ds. Odry, który monitoruje sytuację.

Spółka Tauron utrzymuje, że działania były zgodne z planem i sygnalizowała możliwość lokalnych śnięć ryb. Firma powołała Radę Społeczną ds. sytuacji na Bobrze, której pierwsze spotkanie zaplanowano na 9 lipca. Tauron zapowiedział również program rekultywacji, obejmujący m.in. zarybianie i współpracę z naukowcami w celu odbudowy bioróżnorodności.

Aktywista ekologiczny Grzegorz Idziak opublikował zdjęcia z miejsca katastrofy, w tym martwego bobra i zanieczyszczeń. Wskazuje on na ograniczoną publikację danych o zawiesinie i krytycznie odnosi się do komunikatów władz. Idziak zwraca uwagę na niewystarczające działania organizacji ekologicznych i brak pełnej informacji o stanie rzeki.

Ekolog podkreśla konieczność planowania zasobów wodnych w sposób przyszłościowy, zwłaszcza w zakresie retencji i oczyszczania wód. Zaleca również, aby rzekami zarządzał jeden podmiot, najlepiej Ministerstwo Klimatu i Środowiska, co mogłoby zapobiec powtarzaniu się takich katastrof ekologicznych.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*