Podczas nadzwyczajnej sesji sejmiku marszałek Adam Struzik przedstawił wyniki weryfikacji pracy Dawida Kacprzyka w Szpitalu Bródnowskim. W trakcie sesji ujawniono, że od lutego do czerwca lekarz rozliczył znaczną ilość godzin pracy oraz wysokie kwoty finansowe, co jest obecnie szczegółowo kontrolowane.
Marszałek Struzik, nadzorujący Szpital Bródnowski, przedstawił raport dotyczący rozliczeń Kacprzyka. Wykazano, że w ciągu trzech miesięcy wystawił faktury na kwotę 360 tys. zł, które następnie skorygowano o 100 tys. zł po publikacjach dotyczących praktyk zawodowych w Szpitalu Południowym. Wszystkie dane mają być porównane z grafikami i listami obecności.
Zgodnie z przedstawionymi danymi, Kacprzyk spędził 732 godziny pracy w ciągu 125 dni, z czego 290 godzin przypada na marzec. Wysoka skala obciążeń w jednym miesiącu zwróciła uwagę władz i stała się przedmiotem kontroli. Marszałek potwierdził trwające analizy mające na celu ustalenie, czy zgłoszone godziny faktycznie pokrywają się z obecnością lekarza w szpitalu.
Informacje o nadmiernych godzinach pracy Kacprzyka pojawiły się już wcześniej w kontekście jego działalności w Szpitalu Południowym, gdzie miał pracować ponad 300 godzin miesięcznie, co budziło wątpliwości co do możliwości zachowania norm pracy i wpływu na jakość świadczonej opieki.
Równocześnie, Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa śledztwa dotyczące podejrzeń oszustwa i niegospodarności w Szpitalu Południowym. Władze miasta realizują audyty szpitali, a przesłuchanie byłego ordynatora dr. Emila Jędrzejewskiego zaplanowano na 29 czerwca. Dawid Kacprzyk, przez prawnika Jacka Dubois, zapowiedział pozwy o zniesławienie, odrzucając zarzuty.
Cała sprawa zyskała na rozgłosie, podkreślając konieczność dokładnej kontroli finansowej i organizacyjnej placówek medycznych w stolicy. Istnieje potrzeba zwiększenia przejrzystości w działaniach szpitali, co ma na celu zapobieganie podobnym sytuacjom w przyszłości.








Dodaj komentarz