We wrześniu 2025 roku doszło do incydentu, który jeszcze bardziej zaognił sytuację w Szpitalu Południowym. Dawid Kacprzyk, lekarz z tej placówki, oskarżył swojego kolegę, Emila Jędrzejewskiego, o agresję słowną i fizyczną. Według notatki sporządzonej przez Kacprzyka, Jędrzejewski miał wykrzykiwać pod jego adresem obraźliwe słowa oraz groźby, a także go popchnąć.
Incydent został zgłoszony do prokuratury, jednak śledczy odmówili wszczęcia postępowania, mimo że nie podważyli relacji świadków. Konflikt między lekarzami stał się szczególnie znaczący w kontekście narastających kontrowersji wokół samego szpitala. Jędrzejewski oskarżył placówkę o poważne nieprawidłowości, a Kacprzyka o błędy medyczne, które miały skutkować zgonami pacjentów.
Obecnie, sprawa jest pod lupą organów ścigania, a w szpitalu prowadzone są kontrole miejskie i resortowe. Emil Jędrzejewski zakończył współpracę ze Szpitalem Południowym i toczy postępowanie prawne o wypłatę miliona złotych zysku oddziału chirurgii, gdzie pełnił funkcję ordynatora.
Dawid Kacprzyk, który jesienią zeszłego roku ustąpił z funkcji radnego warszawskiej dzielnicy Ursus po wybuchu afery, zwrócił szpitalowi 500 tys. zł z zarobionej kwoty, którą jednak placówka mu odesłała. Z kolei w oświadczeniu majątkowym Kacprzyk wskazał, że w 2025 roku zarobił ponad 1,6 mln zł, mimo że kierował SOR-em bez odpowiednich uprawnień.
Jędrzejewski w czerwcu tego roku został wezwany do prokuratury na przesłuchanie, lecz odmówił składania szczegółowych wyjaśnień bez obecności prawnika. Przekazał jednak śledczym notatkę zawierającą numery PESEL dwóch rzekomo pokrzywdzonych pacjentów. W międzyczasie incydenty związane ze Szpitalem Południowym stały się problemem politycznym, obciążającym Koalicję Obywatelską oraz prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, i szefa struktur partyjnych, ministra Marcina Kierwińskiego. Wpływające audyty i dochodzenia mają na celu wyjaśnienie wszelkich nieprawidłowości i przywrócenie zaufania do instytucji.








Dodaj komentarz