Wydarzenia związane z niedoszłym wiecem NCRI w Paryżu wywołały falę komentarzy oraz rozbudziły liczne kontrowersje. Decyzja paryskiej policji o zakazaniu demonstracji, planowanej na 100 tysięcy uczestników, spotkała się z ostrą krytyką ze strony organizatorów, którzy określili ją jako „bezzasadną”.
Zakaz pojawił się po rozmowie telefonicznej pomiędzy szefami dyplomacji Francji i Iranu. Jednak francuskie MSZ stanowczo zaprzecza, jakoby to te kontakty dyplomatyczne wpłynęły na decyzję zakazującą wiecu. Zapewniając, że irański minister nie wspominał o proteście ani nie żądał jego odwołania, MSZ podkreśla, że oskarżenia NCRI są nieuzasadnione.
NCRI, będąca politycznym ramieniem Organizacji Mudżahedinów Ludowych Iranu, zorganizowała już wcześniej w Paryżu liczne demonstracje krytykujące irańskie władze. W czerwcu planowała zorganizować wiec przeciwko politycznym egzekucjom w Iranie, jednak prefektura paryska zablokowała to wydarzenie tłumacząc się względami bezpieczeństwa, co spotkało się z ostrą krytyką organizatorów.
Francuski minister Jean-Noël Barrot w jednej z wcześniejszych wypowiedzi telewizyjnych zaznaczył, że społeczeństwo irańskie jest największą ofiarą trwającej wojny, jednocześnie apelując o pamięć o ofiarach styczniowych protestów. Podkreślił także rozróżnienie pomiędzy reżimem a narodem irańskim.
NCRI to jedna z nielicznych irańskich organizacji opozycyjnych zdolnych do organizacji masowych protestów poza granicami Iranu. Teheran nieustannie próbuje ograniczać jej działalność międzynarodową, w tym w stolicach takich jak Paryż, Waszyngton czy Rijad. Pod znakiem zapytania pozostaje transparentność finansowania organizacji, co często jest podnoszone w irańskich mediach państwowych.
W przeszłości, jeden z sądów anulował podobny zakaz wiecu NCRI w Paryżu, decyzję ówczesną motywując względami bezpieczeństwa. Obecnie jednak zakaz pozostaje w mocy, co sprawia, że przyszłość podobnych inicjatyw pozostaje niepewna.








Dodaj komentarz