Unia Europejska intensywnie analizuje możliwość tymczasowego zamrożenia obecnego limitu cenowego na rosyjską ropę, co jest odpowiedzią na rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie oraz wzrost cen surowca. Decyzja ta miałaby stanowić kluczowy element 21. pakietu sankcji przeciwko Rosji.
Według informacji uzyskanych przez agencję Bloomberga, Bruksela rozważa utrzymanie limitu na poziomie 44,10 dolarów za baryłkę dla ropy Urals, pomimo że aktualny mechanizm przewiduje jego odświeżanie co sześć miesięcy, zgodnie z rynkowymi średnimi. Tymczasem konflikt w regionie Bliskiego Wschodu, w tym zamknięcie cieśniny Ormuz, spowodował gwałtowny wzrost cen ropy. Przegląd zaplanowany na lipiec mógłby zwiększyć próg do 65 dolarów.
Planowane sankcje obejmą także kolejne instytucje finansowe, handlarzy ropy, rafinerie oraz operatorów kryptowalut, którzy przyczyniają się do omijania aktualnych restrykcji. Dodatkowo około 20 tankowców tzw. „floty cieni” ma zostać objętych sankcjami, a w przyszłości podobne środki mogą być rozszerzone na przewożące skroplony gaz ziemny jednostki.
Istnieje jednak opór niektórych państw członkowskich, takich jak Grecja, przeciwko całkowitemu zakazowi świadczenia usług morskich dla rosyjskiej ropy, ze względu na niestabilność regionalną i znaczenie ich flot.
W ramach sankcji Unia rozważa także ograniczenia eksportowe na niezbędne minerały i metale dla rosyjskiego przemysłu lotniczego i zbrojeniowego, a także technologie zakłócające. Istnieje możliwość objęcia sankcjami firm z Chin, Indii, Turcji i Azji Centralnej, które mogą dostarczać Rosji towary objęte restrykcjami.
UE analizuje dodatkowo sposoby wsparcia dla Euroclear, międzynarodowej instytucji rozliczeniowej, w związku z decyzją rosyjskiego sądu umożliwiającą przejęcie jej aktywów przez Bank Centralny Rosji. Zablokowane przez UE około 210 miliardów euro rosyjskich aktywów pozostaje unieruchomione do zakończenia wojny i wypłaty reparacji dla Ukrainy.
Nowy pakiet sankcji ma zostać przedstawiony na początku czerwca, jednak wszystkie propozycje wymagają jednomyślnej akceptacji państw członkowskich. Część europejskich stolic, szczególnie tych z rozwiniętym sektorem morskim, z rezerwą odnosi się do proponowanych zmian.








Dodaj komentarz