W Dęblinie, w siedzibie Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1, formalnie ogłoszono utworzenie centrum serwisowania silników AGT 1500. Kontrakt został podpisany z amerykańskim koncernem Honeywell. Inwestycja, opiewająca na około 300 milionów złotych, obejmuje budowę nowoczesnej infrastruktury, w tym hamowni, oraz zakup dokumentacji i licencji. W ten sposób zacieśnia się współpraca polsko-amerykańska w zakresie technologii wojskowej.
Mimo istotnego kroku na drodze do rozwoju potencjału obronnego, w tle wydarzeń w Dęblinie pozostają wątpliwości dotyczące dalszej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Choć oficjalnych komunikatów brak, niepewność wokół wstrzymania rotacji części wojsk USA budzi pytania ze strony polskich polityków. – Rozumiemy potrzebę reorganizacji amerykańskich sił w Europie, ale liczymy na wyjaśnienia i gwarancję stabilności – oświadczył wicepremier minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. W podobnym duchu przemawiał premier Donald Tusk, podkreślając znaczenie szacunku w relacjach transatlantyckich.
Rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, płk Marek Pietrzak, zapewniał, że brak jest aktualnych informacji o redukcji liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce. Podkreślił, że kwestie rotacji pozostają w gestii amerykańskiego dowództwa.
Planowane centrum w Dęblinie ma kluczowe znaczenie strategiczne. Spodziewane jest, że od końca roku polska armia będzie dysponować 366 czołgami Abrams w różnych wersjach, co wymaga intensywnego zaplecza technologicznego do ich serwisowania na miejscu. Oprócz polskich potrzeb, centrum będzie mogło obsługiwać sprzęt używany także w innych krajach, w tym w Rumunii.
Inwestycja, której część finansowania zapewni Europejski Bank Inwestycyjny, to także szansa na nowe miejsca pracy, bowiem zatrudnienie w nowym centrum znajdzie kilkadziesiąt osób. Realizacja tego projektu stanowi więc istotny krok w kierunku wzmocnienia polskiego sektora obronnego i wypełniania luk infrastrukturalnych.








Dodaj komentarz