Podczas zamkniętego spotkania ambasadorów NATO, sekretarz generalny Mark Rutte przedstawił propozycję, aby państwa członkowskie przeznaczały 0,25 proc. swojego PKB na wsparcie Ukrainy. Realizacja tego planu mogłaby zwiększyć roczną pomoc z 45 miliardów dolarów do aż 143 miliardów dolarów. Propozycja obejmuje zarówno zakup broni, jak i inwestycje w ukraiński przemysł zbrojeniowy oraz inicjatywy NATO związane z zakupem amerykańskiej broni. Według ekspertów, propozycja Ruttego jest odpowiedzią na rosnącą frustrację wśród niektórych państw, które uważają, że ich wkład jest znacznie większy niż innych.
Dane z Ukraine Support Tracker Instytutu w Kilonii pokazują, że kraje nordyckie, bałtyckie, Holandia i Polska ponoszą największy ciężar finansowy wsparcia dla Ukrainy. Maria Malmer Stenergard, szwedzka minister spraw zagranicznych, podkreśla, że niewielkie nordyckie kraje dostarczają jedną trzecią wsparcia wojskowego NATO, co według niej jest sytuacją nie do utrzymania. Podobne zdanie wyraziła Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, która po spotkaniu w Brukseli stwierdziła, że obciążenie nie jest równomiernie rozłożone.
Jednakże plan Rutte spotkał się z opozycją wśród niektórych członków NATO, w tym Francji i Wielkiej Brytanii. Wobec konieczności jednogłośności w NATO, sprzeciw tych kluczowych graczy sprawia, że wdrożenie propozycji w obecnej formie jest mało prawdopodobne. Od wstrzymania pomocy wojskowej przez Donalda Trumpa, Europa zmuszona została do bardziej aktywnego zaangażowania w konflikt na Ukrainie. Świadomość ryzyka chaosu i potrzeba demonstrowania jedności przed nadchodzącym szczytem w Ankarze sprawiają, że NATO stara się o długoterminowe wsparcie Ukrainy. Ankarski szczyt, planowany na 7-8 lipca, ma na celu pokazanie Ukrainie klarownego wsparcia NATO w postaci gotówki, broni i zaangażowania politycznego, co podkreślił jeden z dyplomatów.








Dodaj komentarz