Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny i prezes Telewizji Republika, poinformował w piątek, że w jego mieszkaniu doszło do nietypowej interwencji policyjnej. Według jego relacji, funkcjonariusze siłą weszli do lokalu, a jego asystentka została skuta kajdankami. Policjanci mieli sugerować, że w mieszkaniu znajduje się dziecko w niebezpieczeństwie.
Policja w swoim komunikacie wyjaśniła, że otrzymała zgłoszenie o osobie, której zachowanie mogło zagrażać życiu. Okazało się jednak, że incydent ten był częścią serii fałszywych alarmów związanych z dziennikarzami Republiki, co wywołało falę ostrej krytyki i szeroką debatę publiczną.
Głos w tej sprawie zabrał także Paweł Kukiz, który na swoim profilu na Facebooku wyraził oburzenie działaniami policji. Zauważył, że podobne wydarzenia wywołałyby prawdopodobnie międzynarodowe protesty, gdyby miały miejsce za poprzednich rządów. „Już widzę protesty Brukseli i groźby wyrzucenia Polski z UE za łamanie wolności słowa” – napisał poseł.
Kukiz również skrytykował hierarchię w polskiej policji, podkreślając, że skutkiem politycznych wpływów w służbach stają się one nieefektywne, a czasem wręcz zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Jego zdaniem obecne działania policji to efekt pogłębiającej się niewydolności i polityzacji struktur.
Incydent z udziałem Sakiewicza oraz szereg podobnych zgłoszeń fałszywych alarmów stawia pytania o bezpieczeństwo i niezależność pracy dziennikarzy w Polsce, a także o etykę działania służb publicznych, co z pewnością będzie przedmiotem dalszych analiz i dyskusji.








Dodaj komentarz