Planowane wycofanie 5 tysięcy żołnierzy z bazy Rose Barracks w Vilseck w Bawarii wywołało poruszenie w niemieckich mediach. Mimo zapowiedzianej redukcji, baza pozostanie czynna, a w kompleksie Grafenwoehr-Vilseck ma pozostać co najmniej 8 tysięcy amerykańskich wojskowych.
Obecnie stacjonuje tam 2. Pułk Kawalerii armii USA, jednostka wyposażona w transportery opancerzone Stryker. Rose Barracks, będąca częścią garnizonu US Army Garrison Bavaria, współpracuje z poligonem Grafenwoehr, najbardziej rozbudowanym obiektem szkoleniowym armii USA w Europie.
W reakcji na zapowiedzi burmistrz Vilseck, Thorsten Graedler, określił decyzję jako poważny cios dla lokalnej społeczności. Podkreślił konieczność podjęcia działań, które mogłyby wpłynąć na zmianę decyzji o redukcji.
W ostatnich latach, USA znacząco inwestowały w infrastrukturę w Vilseck, co miało na celu poprawę warunków życia dla rodzin amerykańskich żołnierzy stacjonujących w regionie. Do końca lata planuje się ukończenie budowy 36 nowych mieszkań.
Decyzja o wycofaniu części wojsk została ogłoszona przez Pentagon, który zapowiedział, że w ciągu najbliższych 6–12 miesięcy opuści Niemcy około 5 tysięcy żołnierzy. Obecnie w Niemczech stacjonuje od 35 do 40 tysięcy amerykańskich wojskowych. Nie sprecyzowano jeszcze, które lokalizacje obejmie redukcja.
Kontekst decyzji sięga niedawnego sporu na linii Berlin-Waszyngton dotyczącego polityki wobec Iranu. Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, który wcześniej krytykował działania USA, zapewnił, że mimo różnic zdań, Stany Zjednoczone pozostają kluczowym partnerem w NATO i rozmowy o redukcji wojsk toczą się od dłuższego czasu, niezależnie od politycznych sporów.








Dodaj komentarz