Krytyka Mastalerka wobec działań Kaczyńskiego i sytuacji w PiS

Podczas porannej rozmowy w RMF FM, były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek, ostro skrytykował ostatnie posunięcia lidera ugrupowania, Jarosława Kaczyńskiego. Stwierdził, że prezes PiS stara się obecnie gasić pożar, który sam wywołał, co ma związek z kontrowersyjną nominacją Przemysława Czarnka na kandydata na premiera.

Mastalerek podkreślił, że decyzja Kaczyńskiego o wystawieniu Czarnka, jednego z najbardziej niepopularnych ministrów w rządzie Morawieckiego, była trudna do zaakceptowania dla obecnego premiera. Sytuacja ta miała wywołać napięcia i niezadowolenie Mateusza Morawieckiego, który odczuł, że jest stawiany w trudnej pozycji.

Decyzja o nominacji Czarnka wprawiła w konsternację premiera Morawieckiego i, według słów Mastalerka, przyczyniła się do dalszych podziałów w partii. Kaczyński zdziwił się reakcją Morawieckiego, który postanowił utworzyć własne stowarzyszenie, Rozwój Plus. Mimo publicznych gróźb mówiących, że nikt nie znajdzie się na listach wyborczych, Morawiecki nie wycofał się ze swoich działań.

Mastalerek zasugerował, że wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości trwa gra, której celem jest wypchnięcie Morawieckiego z partii. Uważa, że nie było żadnych podstaw, by tak wcześnie, na półtora roku przed wyborami, prezentować potencjalnego kandydata na premiera. Były rzecznik PiS jest również sceptyczny wobec możliwości odzyskania przez Czarnka wyborców, którzy odpłynęli do Konfederacji.

Mastalerek wyraził swoje zastrzeżenia do Czarnka, oświadczając, że nie poprze jego kandydatury na premiera, dopóki nie przeprosi on za kontrowersyjne „lex Czarnek”. „Dopóki kandydat na premiera Czarnek nie przeprosi za 'lex Czarnek’, mojego głosu mieć na pewno nie będzie. Nie chciałbym, aby urzędnicy decydowali o moich dzieciach” – podkreślił Mastalerek.

Dyskusje nad wewnętrzną strukturą i napięciami w PiS stanowią aktualny temat w polskiej polityce, pokazując zmagania w obozie władzy przed nadchodzącymi wyborami.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*