Rosyjski masowiec Abińsk wpłynął do portu w Hajfie, przewożąc 43 tys. ton pszenicy, która według strony ukraińskiej została skradziona z terenów okupowanych przez Rosję. Władze Ukrainy energicznie protestują przeciw tej sytuacji, argumentując, że jest to naruszenie prawa międzynarodowego i umów dwustronnych.
Temat rosyjskiego transportu zboża stał się przedmiotem rozmów między szefem ukraińskiej dyplomacji Andrijem Sybihą a izraelskim ministrem spraw zagranicznych Gideonem Saarem. Ambasador Ukrainy w Izraelu, Jewhen Kornijczuk, ostrzegł władze izraelskie przed akceptacją nielegalnego handlu i wyraził przekonanie, że Izrael nie byłby zadowolony z handlowania z Iranem, jeśli Ukraina podjęłaby się takich działań.
Z doniesień wynika, że statek załadowano ukraińskim zbożem w porcie Kawkaz w Cieśninie Kerczeńskiej, a jego przybycie do Hajfy wywołało oburzenie wśród ukraińskich władz. Ukraina domaga się zatrzymania statku do czasu wyjaśnienia legalności ładunku. Portal „Times of Israel” wskazuje, że sytuacja ta może narazić Izrael na konsekwencje, w tym naruszenie sankcji nałożonych na Rosję.
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, informował o współpracy wywiadowczej między Rosją a Iranem, co wpływa na bezpieczeństwo regionalne. Mimo oficjalnego potępienia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Izrael nie przyłączył się do zachodnich sankcji i ograniczył pomoc dla Kijowa do wsparcia humanitarnego, mając na uwadze swoje interesy związane z wpływami Moskwy na Bliskim Wschodzie.
Izraelskie biuro premiera Binjamina Netanjahu próbowało skontaktować się ze stroną ukraińską w celu omówienia sytuacji, jednak próby te dotychczas nie przyniosły rezultatów. Trwający kryzys morski i regionalne niepokoje dodatkowo utrudniają rozwiązanie sprawy, która może mieć znaczące implikacje dyplomatyczne.








I gitara.